Skocz do zawartości

Chlebczarow

Redaktor
  • Zawartość

    227
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    10

Ostatnia wygrana Chlebczarow w Rankingu w dniu 18 Wrzesień

Chlebczarow posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

226 Przyjacielski

1 obserwujący

O Chlebczarow

  • Tytuł
    Redaktor na okres próbny

Informacje

  • Ruble
    458
  • Frakcja
    Stalkerzy
  • Procesor
    Core i7 920
  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    Bielsko-Biała
  • RAM
    10GB DDR3
  • Karta graficzna
    Radeon 5870
  • System operacyjny
    W7 64bit

Ostatnie wizyty

1 018 wyświetleń profilu
  1. Potrzebne screeny ze WSZYSTKICH modów!

    Bierz chłopie i nie pytaj to dobro wspólne.
  2. ELEX

    Elex trafił dziś do sklepów w wersjach na PC, PS4 i Xbox One. Produkcja Piranha Bytes oferuje połączenie klimatów fantasy i science-fiction, jednocześnie zawierając elementy charakterystyczne dla produkcji niemieckiego studia. Polskim dystrybutorem gry jest CDP. Elex to gra z gatunku action RPG, stworzona przez wielokrotnie nagradzanych autorów serii Gothic - studio Piranha Bytes. Akcja gry toczy się w nowym postapokaliptycznym uniwersum science fantasy. Gracz trafia do świata, w którym czekają na niego intrygujące postacie, zmutowane stworzenia, trudne decyzje i mnóstwo wartkiej akcji. Elex został zlokalizowany na każdej platformie - PC, PS4 i Xbox One. Wśród aktorów, którzy użyczą swych głosów na potrzeby gry, nie zabraknie tych doskonale znanych z serii Gothic (i nie tylko). Będzie można usłyszeć między innymi takich aktorów, jak: Artur Dziurman, Zbigniew Konopka, Jarosław Boberek, Mirosław Zbrojewicz, Adam Bauman, Piotr Zelt, Piotr Bąk. Od mieczy i toporów po łuki, kusze i harpuny, Elex oferuje szeroki zestaw broni. Złap za shotguna, strzelbę plazmową lub miotacz ognia - istnieje broń i styl walki dla każdego wojownika. Później znajdź kompana, wybierz frakcję i wpłyń na losy świata - w ELEX-ie każdy wybór wpływa na przyszłość Twojej gry. Źródło: http://gry.interia.pl/newsy/news-dzis-premiera-elexa-nowej-gry-tworcow-gothica,nId,2453688
  3. S.T.A.L.K.E.R. Krok w czeluść/głębinę

    Czyli jeżeli dobrze zrozumiałem, zasada działania podobna do tego co zawiera seria "Conflict".
  4. Zdjęcia

    Wygląda na to że post pod postem (sorry). A gdzie Wasze fotki z wakacji? Ja już zaczynam sezon jesienny. Kiepska jakość, fotki robione telefonem.
  5. Wywiad - Film: F.O.T.O.G.R.A.F.

    No, no. Robi wrażenie. Jedyne czego mogę się czepić, to ten gostek w bunkrze przypominający osiedlowego żula. @vidkunsen mógłbyś wrzucić foto jak wyglądałeś w dniu wypłaty?
  6. Mówią o nim "The Isolator". Został wynaleziony w 1925 roku, a w założeniu miał poprawiać koncentrację i skupienie na pracy. I choć jako narzędzie użytkowe nie przetrwał do dziś, to niemal 100 lat od jego premiery, nadal się o nim pamięta. Dziwaczny hełm z małymi otworami na oczy, z małą rurką doprowadzającą tlen zaprezentowano w magazynie "Science and invention" z lipca 1925. Jego opis i ilustracje umieszczono na 214 stronie czasopisma. Gernsback nie tylko konstruował prototypy, ale również pisał o nich we własnym magazynie Konstruktorem urządzenia był Hugo Gernsback, redaktor naczelny magazynu, członek "The American Physical Society" i jeden z pionierów science-fiction. Jak w wielu podobnych wypadkach, tak i tutaj - matką wynalazku okazała się potrzeba. Gernsback szukał sposobu na maksymalne odizolowanie się od otoczenia podczas pracy. Stąd też nazwa - izolator. Miał on blokować wszystkie dźwięki, mogące potencjalnie rozpraszać naukowca przy pracy, a symboliczne otwory oczne pozwalały widzieć jedynie to, co było najważniejsze - kartkę papieru na biurku. Ważnym elementem wyposażenia zestawu była butla z tlenem, która połączona wąską rureczką z "akwalungiem" pozwalała nie udusić się podczas pracy umysłowej. Co ciekawe, Gernsback poza promowaniem swojego izolatora, sam często z niego korzystał. W archiwach zachowały się zdjęcia, na których w totalnym skupieniu zapisuje swoje kolejne pomysły. Hugo Gernsback pracujący w skupieniu, dzięki swojemu "izolatorowi" Czy "The Isolator" pomógł naukowcowi? To bardzo prawdopodobne. Do momentu swojej śmierci, w sierpniu 1967 roku Gernsback złożył łącznie 80 wniosków patentowych. Dziś zaś jego imieniem nazywana jest literacka "Nagroda Hugo", wręczana podczas światowego konwentu Science Fiction - "Worldcon". Źródło: http://on.interia.pl/styl-zycia/ciekawostki/news-the-isolator-dziwaczny-wynalazek-z-przeszlosci,nId,2452430 Ode mnie: Oprócz niewątpliwej przydatności dla redaktorów ( także byłych i obecnie Zasłużonych ), można by to "cudo" wykorzystać jako np. hełm antypsioniczny w którymś z modów .
  7. Niezapowiedziany projekt

    Oj Panie były redaktorze, obecnie zasłużony @Sierioża i było zmieniać kolorek? Jak widać ciągnie wilka do lasu. News prima sort.
  8. Znani którzy odeszli

    Jean Rochefort nie żyje. Francuski aktor miał 87 lat Zmarł Jean Rochefort - francuski aktor filmowy i teatralny, scenarzysta i reżyser. Artysta, który stworzył wielkie kreacje w filmach "Mąż fryzjerki", "Widmo wolności", "Człowiek w żelaznej masce", "Śmieszność" czy "Artysta i modelka", miał 87 lat. Jean Rochefort (1930-2017) Jean Rochefort tworzył przez lata historię francuskiego kina. U jego boku występowały takie gwiazdy, jak Claudia Cardinale, Emmanuelle Béart, Simone Signoret, Gerard Depardieu, Fanny Ardant, Daniel Auteuil, Jean Marais czy Michel Piccoli. Jean Raoul Robert Rochefort, lepiej znany jako Jean Rochefort urodził się 29 kwietnia 1930 roku w Paryżu. Mając dziewiętnaście lat podjął studia na Centre d'Art Dramatique de la rue Blanche. Naukę kontynuował w Paris Conservatoire. Od 1953 roku przez siedem lat związany był z Compagnie Grenier Hussenot. Zadebiutował na ekranie w komedii "Spotkanie w Paryżu" (1956). Stworzył wiele charakterystycznych postaci w filmie przygodowym na podstawie książki Alexandre’a Dumasa "Człowiek w żelaznej masce" (1962) czy jednym z najbardziej luźnych formalnie i czysto surrealistycznych filmów komediodramacie Luis Buñuel "Widmo wolności" (1974), komedii "Powrót tajemniczego blondyna" (1974). Za kreację L'abbé Duboisa w dramacie historycznym "Niech się zacznie zabawa" (1975) oraz rolę kapitana w dramacie wojennym "Krab-Dobosz" (1977) otrzymał nagrodę Cezara - to francuski odpowiednik Oscara. W dramacie "Mąż fryzjerki" (1990) zagrał Antoine’a, który ma obsesję na punkcie strzyżenia włosów, w komedii Roberta Altmana "Prêt-à-Porter" (1994) był inspektorem Tantpisem. Wystąpił również w dramacie "Śmieszność" (1996) z Fanny Ardant, komedii "Plotka" (2000) u boku Daniela Auteuila i Gérarda Depardieu. Jean Rochefort w czasie kręcenia filmu "Le Moustachu" (1986) Nie wszyscy wiedzą, że wybitny francuski aktor miał przed laty polską żonę. Wspominał o tym w 2014 roku w rozmowie z Piotrem Czerkawskim, przeprowadzonej przy okazji polskiej premiery filmu "Artysta i modelka", a opublikowanej na stronach dziennik.pl. "Och, jest pan z Polski? 'Proszę bardzo, dziękuję, do widzenia'. Zdziwiłem pana? Dawno temu miałem polską żonę, córkę komunistycznego dygnitarza" - opowiadał Jean Rochefort. "W 1958 roku w Warszawie wzięliśmy ślub cywilny. Moim świadkiem był Jean-Pierre Marielle, również aktor, którego może pan kojarzyć choćby z 'Kodu da Vinci'. Pamiętam, że w obcym kraju byliśmy zdezorientowani, a sama ceremonia przebiegała na sposób bardzo chaotyczny. Doszło do tego, że urzędnik się pomylił i niewiele brakowało, by to Jean-Pierre poślubił moją żonę" - dodał aktor. Rochefort wspominał również, że poznał kiedyś Zbigniewa Cybulskiego ("Pamiętam, że upiliśmy się kiedyś na festiwalu w Sztokholmie") i podobały mu się filmy "Popiół i diament" Andrzeja Wajdy oraz "Dwaj ludzie z szafą" Romana Polańskiego. "Polański to geniusz, ale wiem, że wasze kino nie kończy się na klasyce" - mówił francuski aktor. Ostatni raz na wielkim ekranie Jean Rochefort pojawił się w 2015 roku, w komediodramacie "Floride". Jean Rochefort w 2010 roku Źródło: http://film.interia.pl/wiadomosci/news-jean-rochefort-nie-zyje-francuski-aktor-mial-87-lat,nId,2450252
  9. W 1926 roku niedaleko Kerczu chłop Siemion Nieszew odkrył bezcenny skarb w starożytnym grobie króla Gotów. Złote i srebrne precjoza umieszczono w miejscowym muzeum. W czasie wojny ukryto je przed poszukującymi ich Niemcami i... słuch po skarbie zaginął do dziś. We wrześniu 1941 roku Niemcy zajęli obrzeża miasta Kercz. Ewakuacja odbywała się w wielkim pośpiechu - w jej trakcie szczególną uwagę poświęcono skarbom z lokalnego muzeum. Jego dyrektor, Julij Marti, otrzymał polecenie, aby zapakować najcenniejsze eksponaty do walizek. Największa z nich, wykonana ze sklejki i obita czarną sztuczną skórą, została po brzegi wypchana bezcennymi artefaktami. Ważyła wtedy aż 80 kilogramów i mieściło się w niej 719 złotych oraz srebrnych przedmiotów. Do dzisiaj zachowała się ich pełna lista wraz z opisami. Szczególną pozycję zajmowały na niej złote blaszki przedstawiające Scytów popijających wino z rogów, młodzieńca wstrzymującego konia oraz Sfinksa; medaliony z wizerunkami Afrodyty i Erosa, złote maski, naszyjniki, paski pokryte złotymi i srebrnymi płytkami, a także złote elementy broni. Do najrzadziej spotykanych należały: kolekcja średniowiecznych sprzączek, z których każda składała się z siedemnastu elementów, jak również zbiór przeróżnych bransolet, kolczyków, pierścieni, sygnetów i wisiorków z postaciami gryfów, sfinksów czy lwów. Poza tym do walizki zapakowano monety, rozmaite medale, zdobione drogocennymi kamieniami ikony w złotych ramach oraz wiele innych kosztowności. Krótko mówiąc - były to unikatowe zabytki kultury światowej. Walizkę, którą w oficjalnych dokumentach zaczęto nazywać złotą, obwiązano pasami, a następnie zalakowano żeliwną pieczęcią Kerczeńskiego Komitetu Miejskiego. Wraz z pozostałymi osiemnastoma pakunkami o mniej cennej zawartości oraz koniecznymi dokumentami załadowano ją na jeden z kutrów i ewakuowano do Tamania. Cały czas towarzyszył jej dyrektor muzeum. Podróż złotej walizki rozpoczęła się zatem 26 września 1941 roku. Wtedy nikt jeszcze nie zdawał sobie sprawy, jak się zakończy i że do dzisiaj wiele pytań związanych z losem skarbu pozostanie bez odpowiedzi. Bezcenna walizka Niemcy bezlitośnie bombardowali Cieśninę Kerczeńską. Mimo to kuter z cennym ładunkiem oznaczonym jako nr 15 pomyślnie dotarł do Tamania. Stamtąd złotą walizkę odesłano do Krasnodaru. Tę trasę hitlerowcy także bezustannie ostrzeliwali - jak wspominał Marti, podróż była bardzo trudna, a pociski podziurawiły całą karoserię samochodu, w którym transportowano niecodzienny ładunek. Dyrektor próbował uchronić się przed bombami, zatrzymując się co pewien czas na poboczu lub chowając się razem ze złotą walizką w lejach wyżłobionych przez pociski. Na wpół żywy dotarł do Krasnodaru. Tam przekazał skarb do muzeum krajoznawczego - w dokumencie przejęcia odnotowano wszystkich 719 klejnotów. Po pięciu miesiącach dywizje Wehrmachtu zbliżyły się jednak do Krasnodaru i ładunek nr 15 został wysłany do Armawiru. Tam odebrała go działaczka miejscowego Komsomołu, Anna Awdiejkina. Kosztowności ponownie przeliczono, sprawdzono i zalakowano, po czym schowano do jednego z gabinetów. Latem 1942 roku Awdiejkina zachorowała na tyfus plamisty i zapalenie płuc. Walizkę próbowano ukryć przed wojskami niemieckimi W czasie kiedy kobieta dochodziła do zdrowia, Niemcy wkraczali już do Armawiru. Gdy tylko odzyskała siły, pobiegła do miejsca ukrycia skarbu. Budynku nikt nie pilnował, wszystkie drzwi były otwarte na oścież. Awdiejkina z trudem wspięła się na trzecie piętro, weszła do swojego gabinetu i... zobaczyła złotą walizkę! Nie mogła uwierzyć własnym oczom! W pośpiechu wszyscy o niej zapomnieli. Jednak radość ze znaleziska nie trwała długo - sama nie była w stanie unieść ciężkich precjozów. Pobiegła więc po siostrę i jej syna. We troje wlekli cenny ładunek, który udało się w końcu umieścić na ciężarówce i wywieźć do wsi o nazwie Spokojna. W drodze powrotnej Awdiejkinę zatrzymał niemiecki patrol. Kobieta została odesłana do obozu przejściowego w celu ustalenia tożsamości, ale udało jej się stamtąd uciec. W lutym 1943 roku, po wyzwoleniu Armawiru spod okupacji hitlerowców, wróciła do domu. Odysei ciąg dalszy Dowiedziała się od matki, że szukali jej gestapowcy i pytali o walizkę. Już po wojnie okazało się, że w Kerczu złotego skarbu poszukiwało specjalne niemieckie komando, w którego skład wchodzili archeolodzy z Berlina. Brygada działała na bezpośredni rozkaz Heinricha Himmlera. Niemiecki dygnitarz uważał, że kosztowności te powinny należeć do III Rzeszy, ponieważ Goci, którzy przybyli na Krym w III wieku naszej ery, byli ludem germańskim. Przygody złotej walizki miały swój ciąg dalszy. Stanica Spokojna okazała się wcale nie taka spokojna. Niemcy dotarli i tam, dlatego też Rosjanie załadowali skarby na wóz i postanowili przekazać je działającym w okolicy partyzantom. Niebezpieczna wyprawa zakończyła się sukcesem, a precjoza zostały dobrze ukryte w lesie. Tajemnica partyzantów W listopadzie 1942 roku oddział partyzantów został otoczony przez siły Wehrmachtu. Niemcy przeczesywali każdy skrawek ziemi - być może ktoś zdradził hitlerowcom informację, że złota walizka jest właśnie w posiadaniu "leśnych". Partyzantom skończyły się zapasy żywności i amunicji - głodowali. Dziewiątego grudnia 1942 roku dowódca podjął decyzję o rozwiązaniu oddziału. Żołnierze grupami lub pojedynczo uciekali w górzyste leśne masywy bądź do pobliskich wsi. Niemcy tropili ich i bezlitośnie rozstrzeliwali. Mało kto zdołał ujść z życiem. A co z walizką? To zagadkowa historia. Skarby zostały albo zakopane, albo podzielone i rozdane partyzantom, którzy mieli ich strzec. Dokładnego przebiegu zdarzeń nie zna nikt. Najstarsi okoliczni mieszkańcy uważają, że skarby Gotów zostały umieszczone w różnych miejscach, o których wiedział tylko dowódca oddziału oraz jego zaufani ludzie. Mapę posiadał jeden z oficerów, który zginął podczas ucieczki z okrążenia. Czternastego grudnia 1942 roku komendant zgrupowania wraz z kilkoma partyzantami został pojmany przez hitlerowców i wkrótce potem rozstrzelany. Czy walizka ze skarbem Gotów wpadła w ręce Niemców? Czy oprawcom udało się wydobyć z nich informacje o skarbie? To tajemnica, którą straceńcy zabrali ze sobą do grobu. Po wyzwoleniu terytorium Związku Radzieckiego spod hitlerowskiej okupacji podjęto próby odnalezienia bezcennego skarbu. W archiwach zachowała się krótka notatka dotycząca przebiegu ewakuacji cennych zbiorów z Kerczeńskiego Muzeum Historyczno-Archeologicznego. W liście pisano, że: "W styczniu 1944 roku Zarząd Muzeów przy Ludowym Komisariacie Oświaty RFSRR zwrócił się do kierownictwa NKWD Krasnodarskiego Kraju z prośbą o zbadanie okoliczności zaginięcia bezcennych zbiorów z Kerczeńskiego Muzeum Historyczno-Archeologicznego, które znajdowały się wówczas w posiadaniu oddziału partyzantów rozlokowanego w stanicy Spokojna. Do tej pory nie uzyskano żadnej odpowiedzi. Wiosną 1944 roku zastępca miejskiego komitetu wykonawczego w Armawirze W.P. Małych podczas wizyty u mnie, w obecności przewodniczącego Zarządu Muzeów A.D. Maniewskiego, poinformował mnie, iż walizka nr 15 została odnaleziona na miejscu obozowiska partyzantów w pobliżu stanicy Spokojna. Walizka była pusta. Ludowy Komisariat Oświaty zwraca się z prośbą o zbadanie sprawy zaginięcia cennych zbiorów z Muzeum Kerczeńskiego...". Epilog bez happy endu Wiadomo, że wkrótce potem rozpoczęły się przesłuchania ocalałych partyzantów. W brutalny sposób wyciągano z nich informacje i z podejrzliwością wysłuchiwano zeznań. Niektórzy wylądowali w więzieniach i gułagach. Jednak na nic to się nie zdało - zagadka nadal pozostała nierozwiązana. Po wojnie miało miejsce jeszcze jedno zdarzenie związane z tą historią. Gdzieś pod Armawirem chłopcy wykopali złoty diadem, podobny do tego, który znajdował się w złotej walizce. Zanieśli go na milicję, a na miejsce znaleziska wysłano grupę poszukiwaczy skarbów. Niczego nie znaleziono... Źródło: http://on.interia.pl/styl-zycia/ciekawostki/news-odyseja-zlotej-walizki-zaginiony-skarb-gotow,nId,2448949 Ode mnie: Czyli wiemy już co zawierał ładunek wojskowych w SGM-ie tudzież tytułowy "Złoty kufer" .
  10. Red Dead Redemption 2

    Czyli coś dla miłośników Pana Colta i bezkresnych prerii. Poniżej dwa trailery (drugi to "świeżak") i trochę informacji o grze. Zgodnie z wcześniejszymi obietnicami, Rockstar opublikował nowy - drugi - zwiastun Red Dead Redemption 2, czyli kontynuacji cyklu osadzonej na Dzikim Zachodzie. Ugrupowanie pojawiło się już w poprzedniej części - do bandy należał John Marston, którym gracze kierowali w odsłonie cyklu z 2010 roku. To może oznaczać, że akcja gry toczy się przed wydarzeniami przedstawionymi w oryginalnym Red Dead Redemption. Nie jest to jednak do końca jasne. Zwiastun prezentuje kilka różnych scen, które najprawdopodobniej wygenerowano na silniku produkcji. Pokazano między innymi rozmowy z różnymi postaciami, napad na pociąg, bójki na pięści, polowanie na zwierzęta, łapanie koni na lasso oraz oczywiście strzelaniny. Nadal nie podano dokładnej daty premiery gry. Na razie wiadomo, że Red Dead Redemption 2 powinno ukazać się wiosną przyszłego roku na dwóch platformach sprzętowych - konsolach Xbox One i PlayStation 4. I trochę plotek: Protagonistą Red Dead Redemption 2 został Arthur Morgan. Imię to pojawiło się już kilka miesięcy wcześniej, gdy jeden z informatorów wspominał o tytule. Mężczyzna zapowiedział: - Grasz jako Arthur, lider gangu - Największą innowacją w rozgrywce jest posiadanie własnego gangu - Historia rozpoczyna się w momencie, gdy dowiesz się, że masz szpiega w zespole - Podczas opowieści tworzysz swój gang i werbujesz do nich między innymi: Johna Marstona, czy też Abigail. - Jedną z podstawowych mechanik w grze jest ciągłe utrzymanie i przemieszczanie obozu. - Kiedy wybierasz misje, możesz zdecydować, która osoba z gangu wyruszy z Tobą – system podobny do tego z Mass Effecta oraz Dragon Age. - Świat gry jest podzielony na pięć stref. - Twórcy spędzili sporo czasu nad stworzeniem bardziej interaktywnego świata Brzmi ciekawie? Warto na pewno wspomnieć kolejne doniesienia informatora, który mówił o sporych problemach deweloperów. Oddział odpowiedzialny za tytuł przechodzi podobno piekło, bo jeden z fragmentów gry przedstawiony szefom Rockstar nie sprostał oczekiwaniom – gra nie była wystarczająco innowacyjna. To podobno z tego powodu opóźniono premierę, a twórcy są sfrustrowani, spędzają sporo czasu po godzinach, by mieć pewność, że tytuł w dniu premiery będzie błyszczeć. Żródło: http://gry.interia.pl/newsy/news-zycie-na-dzikim-zachodzie-w-nowym-zwiastunie-red-dead-redemp,nId,2446441 http://www.ppe.pl/news/53795/red-dead-redemption-2-zwiastun-potwierdza-wczesniejsze-plotki-nowe-informacje-o-rozgrywce-i-historii.html
  11. Allegiance, czyli klasyczna hybryda RTS-a i kosmicznego symulatora, doczekała się debiutu w serwisie Steam. Jest to produkcja stuprocentowo darmowa. Jej pobranie nic nie kosztuje i nie uświadczymy w niej żadnych mikropłatności. Allegiance to przykład gry, która wyprzedzała swoje czasy. Ta wydana w 2000 roku produkcja oferowała sieciowe bitwy stanowiące nietypową mieszankę kosmicznej strzelanki i RTS-a, oferując, zwłaszcza w tamtych czasach, prawdziwie unikalne doznania. Jeśli nie mieliście do tej pory okazji sprawdzić tego tytułu, to nadarza się ku temu wyśmienita okazja. Projekt zadebiutował bowiem właśnie na Steam. Co ciekawe, gra udostępniona została jako produkcja całkowicie darmowa. Jej pobranie nie kosztuje nic i nie ma w niej żadnych mikropłatności. W Allegiance cała zabawa sprowadza się do gwiezdnych bitew między dwiema dużymi grupami graczy. W każdej z drużyn jedna osoba wciela się w dowódcę, którego obowiązki są analogiczne do tych z klasycznych RTS-ów, a reszta uczestników zabawy kontroluje pilotów w statkach kosmicznych. Allegiance pierwotnie trafiło do sprzedaży w 2000 roku, wyłącznie na PC. Pomimo dobrych recenzji gra okazała się klapą finansową i w ciągu pierwszych dwunastu miesięcy sprzedano niecałe 30 tysięcy egzemplarzy. Dużą rolę w tej porażce odegrał fakt, że zabawa wymagała opłacania miesięcznego abonamentu. Możliwa była rozgrywka za darmo, ale wtedy gracze uzyskiwali dostęp do ograniczonych opcji. Odpowiedzialna za ten projekt firma Microsoft szybko go porzuciła i oficjalne serwery zostały zamknięte w 2002 roku. Allegiance miało jednak wyjątkowo upartych fanów. Opracowali oni nieoficjalne rozwiązania, które pozwoliły im na kontynuowanie zabawy. W 2004 roku Microsoft udostępnił kod gry w formie open source, co pozwoliło społeczności na poważnie zająć się rozwojem produkcji. To właśnie owoc tych kilkunastu lat prac można teraz pobrać ze Steam. Obecnie gra jest znacznie bardziej dopracowana i rozbudowana niż to, co trafiło na półki sklepów w 2000 roku. Poprzez umieszczenie tytułu w serwisie firmy Valve twórcy mają nadzieję na zastrzyk świeżej krwi, który pozwoli Allegiance przetrwać kolejne lata. Oficjalna strona gry: https://www.freeallegiance.org/ Allegiance w Steam: http://store.steampowered.com/app/700480/Microsoft_Allegiance/ Źródło: http://www.gry-online.pl/S013.asp?ID=105917
  12. SNIPER - staroć, ale czasami coś wpadnie w oko. Oczywiście bez porównania do obecnych shaderów, szmajerów, bajerów. Panorama ostatniej zrzutki dziwnie mi przypomina Beskidy .
  13. Znani którzy odeszli

    Nie żyje Wiesław Michnikowski. Wybitny aktor zmarł w wieku 95 lat Nie żyje Wiesław Michnikowski, wykonawca słynnych przebojów Kabaretu Starszych Panów, m.in. "Wesołe jest życie staruszka", "Addio pomidory" czy "Jeżeli kochać", odtwórca pamiętnej roli Jej Ekscelencji w "Seksmisji" Juliusza Machulskiego. Miał 95 lat. Informację o śmierci aktora podał na Facebooku syn aktora, Piotr. Wiadomość potwierdził również syn Marcin. To jest facet, który wszystko umie, bo ma w sobie syntezę prawdy. Bez względu na to, czy jest to Szekspir, czy Dudek" - powiedział kiedyś Edward Dziewoński o swym przyjacielu Wiesławie Michnikowskim. "Jest to wybitnie liryczny mężczyzna" - mówił o nim Wojciech Młynarski w 2014 roku, przy okazji promocji książki "Tani drań. Wiesław Michnikowski w rozmowie Marcinem Michnikowskim". O śmierci aktora poinformowała również na swym profilu na Facebooku Agata Młynarska. "Odszedł Wiesław Michnikowski. Do lepszego świata, w którym czekają na niego Starsi Panowie. Wśród nich i Tata, który napisał dla niego mnóstwo tekstów i pana Wiesia wprost kochał" - napisała. Wielu nieprzeniknioną twarz aktora porównywało z Busterem Keatonem. Są też tacy, którzy twierdzili, że komizm i talent Michnikowskiego porównywalny był z wielkością Charliego Chaplina. Jego występy uwielbiała przed laty cała Polska. Wiesław Michnikowski, słysząc komplementy na swój temat, w charakterystyczny dla siebie sposób wznosił oczy do nieba i nie mówił nic. Wiesław Michnikowski to wybitny polski aktor komediowy - zagrał w ok. 50 filmach i serialach telewizyjnych, występował też w kabarecie, ale sam uważał się przede wszystkim za aktora teatralnego. Urodził się 3 czerwca 1922 r. w Warszawie. W 1946 r. zdał aktorski egzamin eksternistyczny i ukończył Szkołę Dramatyczną Karola Borowskiego w Lublinie. Do 1951 r. mieszkał i pracował w Lublinie; wraz z przeprowadzką do Warszawy nastąpił jego debiut ekranowy w filmie Leonarda Buczkowskiego "Pierwszy start" (1950). Na przełomie lat 50. i 60. był jedną z czołowych gwiazd telewizyjnego Kabaretu Starszych Panów, co tłumaczyło kilkuletnią nieobecność na wielkim ekranie. W latach 60. Michnikowski sporo grał w serialach telewizyjnych - wystąpił m.in. w "Wojnie domowej" Jerzego Gruzy (1965), "Klubie profesora Tutki" Andrzeja Kondratiuka (1968), "Czterech pancernych i psie" (1969-70). Jedną z najsłynniejszych produkcji filmowych z udziałem aktora była komedia muzyczna "Hallo Szpicbródka, czyli ostatni występ króla kasiarzy" (1978) Janusza Rzeszewskiego i Mieczysława Jahody. Rok 1983 to także jedna z najsłynniejszych filmowych kreacji Michnikowskiego - kobieca rola Jej Ekscelencji w głośnej komedii Juliusza Machulskiego "Seksmisja". Wiesław Michnikowski jako Jej Ekscelencja w filmie Juliusza Machulskiego "Seksmisja" Michnikowski w polskiej wersji językowej serialu animowanego "Smerfy" użyczył głosu postaci Papy Smerfa. Wiesław Michnikowski nie lubił polityki, nie cierpiał wulgaryzmów, płaskiego poczucia humoru i nie znosił podkładania śmiechu w sitcomach. Był człowiekiem wykwintnym i szarmanckim. Jednym z jego ulubionych filmów była komedia "101 dalmatyńczyków". Jedną z ukochanych powieści - "Hrabia Monte Christo". Żródło: http://film.interia.pl/wiadomosci/news-nie-zyje-wieslaw-michnikowski-wybitny-aktor-zmarl-w-wieku-95,nId,2446849 Dla mnie - genialny aktor komediowy.
  14. Nowe karabiny Kałasznikowa dla służb specjalnych W przyszłym roku mają się rozpocząć testy nowych modeli karabinków marki Kałasznikow – AM-17 i AMB-17. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, broń trafi na wyposażenie rosyjskich służb specjalnych. Karabinek Kałasznikow AM-17 Karabinki zostały po raz pierwszy zaprezentowane w sierpniu tego roku podczas wystawy Russian Army 2017 w Moskwie. W porównaniu z poprzednikami, nowe modele są wyraźnie lżejsze (wykonano je częściowo z lekkich kompozytów) i wyposażone zostały w górne szyny montażowe, które umożliwiają zainstalowanie przy broni dodatkowych akcesoriów – np. urządzeń celowniczych lub oświetlenia. Karabinki przystosowane zostały też do obsługi przez osoby prawo i lewo-ręczne, a także wyposażone w składane kolby o regulowanej długości. Karabinek AM-17 strzela amunicją kalibru 5,45x39 mm, natomiast AMB-17 wykorzystuje amunicję 9x39 mm. Ten ostatni został dodatkowo wyposażony w zintegrowany tłumik oraz dolną szynę montażową. Jeśli nowa broń pomyślnie przejdzie państwowe testy (mają się one rozpocząć w przyszłym roku), wówczas trafi najprawdopodobniej na wyposażenie służb specjalnych Federacji Rosyjskiej. Chęć korzystania z AM-17 i AMB-17 wstępnie wyraziły już OMON, Federalna Służba Bezpieczeństwa i jednostki Gwardii Narodowej. Źródło: http://nt.interia.pl/raporty/raport-wojna-przyszlosci/wiadomosci/news-nowe-karabiny-kalasznikowa-dla-sluzb-specjalnych,nId,2444845
  15. Abdykacja

    Ech, źle się dzieje w państwie duńskim. Zasadniczo to nie za bardzo wiem jak ubrać w słowa to co mam na myśli, ale spróbuję. Po większej części rozumiem decyzję jaką podjął @Sierioża. Jak domniemywam składa się na to kilka czynników w tym jeden zasadniczy. Nie chcę tu wracać do różnych zaszłości, w pewnych sprawach przedstawiłem swój punkt widzenia i uważam sprawę za zamkniętą. Więc do rzeczy i krótko. W zaistniałych okolicznościach wyróżnienie mnie tytułem redaktora - w moim odczuciu - jest błędem. Ani jakościowo, ani merytorycznie nie jestem w stanie zapełnić wyrwy jaką pozostawi Sierioża, nie mówiąc o zaangażowaniu i pomysłowości. Poza tym udzielam się na forum zaledwie od kilku miesięcy, a są osoby które to robią od lat i ich wkład jest o wiele większy. Proszę nie traktować mojej wypowiedzi jako protest songu w związku z decyzją jaką podjął Sierioża. Owszem kolegujemy się (choć może tylko ja tak uważam ) ale jest to Jego wybór który szanuję, jednak żałuję że go dokonał. Nie znaczy to też że chcę wycofać się z życia forum. Cała nieprzyjemna otoczka jaka wytworzyła się wokół tej sprawy powoduje że trudno jest mi się cieszyć z tego wyróżnienia i potraktowania go jak na to zasługuje. Może to przewrażliwienie, może zakompleksienie, ale jest mi z tym cholernie niewygodnie.
×

Ważny komunikat

Używają strony akceptujesz regulamin Warunki użytkowania.

Społeczność