Kolejna propozycja filmowa. Pewnie spamuję z tym średnio ciekawym kontentem, ale nie mogłem się powstrzymać.
Baaardzo dobry, dziesięcioletni już film. Piszę z perspektywy osoby wychowanej od niemowlaka ze zwierzętami i nauczonej szacunku do przyrody - być może dla innych narracja produkcji będzie drażniąca.
W piękny wizualnie, przystępny zarówno dla laika, jak starego wyjadacza sposób pokazuje nam Zonę z perspektywy zamieszkujących ją zwierząt. Wiemy już, że fauna i flora radzi sobie tam bardzo dobrze, ale ten dokument ma w sobie coś… urzekającego? Może na starość mięknie mi rura, ale godzina minęła jak pięć minut i nie mogłem się oderwać od ekranu. Pomyślałem, że spróbuję Was zarazić
Tym razem dam Wam linka, bo ostatni raz można go było obejrzeć w telewizji 7 lat temu. Jeśli moderacja uzna za niestosowne zamieszczanie takich odnośników, to proszę o usunięcie - chętni znajdą sami.
Obejrzałem z zainteresowaniem, dziękuję @Sierioża za udostępnienie. Zwróciło moją uwagę jedno ze stwierdzeń. Jakieś wodne robale, które były samoródkami, zaczęły się rozmnażać drogą płciową. Ciekawe. Czyżby dla przetrwania gatunków potrzebne było promieniowanie? No i kiedy ziemię takie coś spotkało, że teraz dla uzyskania potomstwa musimy mieć tę odmienną połówkę?
A to że ssaki które pochłaniają skażone jedzenie, żyją, rozmnażają się i nie widać w kolejnych już pokoleniach zmian genetycznych i nie występują u nich choroby nowotworowe, wskazuje na to, że może strach przed radioaktywnością jest przewartościowany. O ile dawki nie są gigantyczne, to widocznie można się uodpornić. Oby.
No i kiedy ziemię takie coś spotkało, że teraz dla uzyskania potomstwa musimy mieć tę odmienną połówkę?
Jedni mówią, że na samym początku i mają na to jedną nazwę a drudzy, że to ewolucja
Z jednej strony strach jest przewartościowany, ale z drugiej człowiek to jednak słaby jest i od początku swojego istnienia polega na wytwarzanych przez siebie narzędziach, bo bez nich już dawno by go nie było. Pozbawiony ich jest równie groźny co panda wielka. Zwierzęta jak widać są w stanie to przeżyć, ale nie wiem czy ludzie dotrwaliby do pierwszego cyklu rozrodczego. A nawet jeśli, to brak szczepień, a mnogość różnych zarazków fruwających w powietrzu załatwiłaby potomstwo raz dwa.