Weterynarz, znachor, konował, felczer, się u mnie na osiedlu różnie na nich mówi, w zależności od jakości usług.
Mojego wilczura/samicę leczy koleś z podstawówki.
Weterynarz, znachor, konował, felczer, się u mnie na osiedlu różnie na nich mówi, w zależności od jakości usług.
Mojego wilczura/samicę leczy koleś z podstawówki.
Domaganie się szacunku w nazewnictwie to jest próżny trud. Chodzisz do weterynarza, tak jak radzisz się prawnika, nie - na przykład - mecenasa.
Zresztą - “weterynarz” to określenie potoczne, skrótowiec, a “lekarzy weterynarii” interesowałaby sama weterynaria jako nauka. Logika podpowiada “lekarza medycyny weterynaryjnej”, ale powodzenia w przekonaniu ludzi do stosowania takiego nazewnictwa
O mojej grupie zawodowej nie ma potocznych określeń, jest nas tak mało na świecie, że większość z ludzi nawet o nas nie wie.
kiedyś pewna wściekła lekarka od orzeczeń z ZUS-u (wściekła bo musiała podkopsać wypłatę z ubezpieczenia za wypadek) spytała co trzeba trzeba skończyć by wykonywać mój zawód a jej się spytałem co trzeba skończyć by wykonywać zawód lekarza orzecznika.
Mój pies nie narzeka, jest członkiem rodziny.
p.s. o mojej grupie zawodowej nikt nigdy nie zrobił wybielającego czy kłamliwego filmu, nikt nigdy tego nie potrzebował do żadnych celów.
Czyli generalnie rozumiemy swoje dylematy. Dobre to jest.
Yeee !
1000mods
czyli - co ?
Moja Lejdi (tak ją dzieciaki nazwały) jest biała, nie jest agresywna ale nie da sobie żadnemu obcemu wejść na głowę.
Koty ja nie interesują, dzieciaki się z nią bawią, ma swoje sprawy i pilnuje domu i domowników.
Lekarzy weterynarzy się nie boi, pływa ze mną w lato na stawach, nie grymasi, pies marzenie.
I jeszcze jak jestem na bombie to mnie do chaty zaprowadzi.
W kwestii nazewnictwa zawodowego się już wypowiedziałem.
Ja jestem kociarz, czyli blisko.
Miałem Psa. Niunia Jej było. Pierwsza i ostatnia.
Odeszła. Miała tylko 8 lat.
Kot - Zysław - leczył Żonę przez 19 lat.
Tarczyca.
Nie ma nic smutniejszego niż strata członka rodziny. Mój kumpel miał młodą suczkę Shitsu. Była z jego żoną na działce , kopała i zjadła jakąś trutkę na krety. Umarła jej na rękach. Kumpel na fejsie dosłownie treny na jej cześć pisał. Stwierdziłem w prost że mu odjebało. Ale potem trafiła do mnie moja sunia Daisy. Mam nadzieję że będzie żyła jak najdłużej, ale mnie już i tak na punkcie mojej “córeczki” odjebało A kiedyś nie trawiłem małych psów, miałem rottweilera Tyson`a Teraz bym się nie zamienił.
Miałem za przyjaciół z wzajemnością póki żyły - owczarki niemieckie, bearded collie, rothweiler, teraz mam labradora.
Male psy nazywam jak w pewnej bajce “psztymucel nulek” i nam w domu nie przeszkadzają jak nas odwiedzą pod warunkiem, że jedzą ! ze swojej miski.!
Wszystkie psy idą do nieba:
Dzięki, . W moim przypadku to była długa i męcząca walka, ale nie każdą bitwę da się wygrać.
Agrael, Sierioża, szkoda kumpli, ale będą na na was czekały po drugiej stronie.
Moja Lejdi ma ponad 12 i sypia na ręcznikach w łazience.
Godzinę temu, vidkunsen napisał:
Moja Lejdi ma ponad 12
No to niech co najmniej drugie tyle żyje w zdrowiu
Wczoraj byłem u znajomego. Wygadał się, że jego kolega ma szczeniaki, które ktoś wyrzucił do lasu z suką pod warszawą. Niestety suka nie przeżyła, ale szczeniaki mają się dobrze. Trafiły do niego, są odrobaczone, zaszczepione.
W sierpniu u mnie odszedł bernardyn, który miał 11 lat. A że lubię zwierzęta bardziej od ludzi to przygarnąłem szczeniaczka. Ma na imię Gucio i znalazł nowy dom ![]()
@AgraelFajny Gucio. Na wszystkich łapach ma białe skarpetki?
Każdy zwierzak swój rozum ma, między stołem, a parapetem wąska szczelina i przez ten “komin” zapierdziela ciepłe powietrze i można kilka godzin spać, a potem zmiana boku.
@edit.
A nie mówiłem.
Tak ![]()
Cały czarny, a właśnie skarpetki ma białe. Mam co robić, bo od 6 już za mną biega.
@tom3kb kot leniwiec ![]()
Tak, tak, Gucio a jak podrośnie to będzie: Gustawie! coś ty znowu nabroił! ![]()