W dobie sprzętów “gamingowych” kwestią czasu było, aż pojawi się “gamingowa” przeglądarka. I oto jest, wprost z norweskiej stajni - Opera GX.
Jest to ciągle wczesny dostęp, ale możliwości dostosowania jej do siebie są już całkiem spore. Można ograniczyć wykorzystanie RAMu i procesora, ustawiając limit na sztywno lub na oko.
Do tego wbudowany adblock, VPN, integracja z Twitchem i inne opcje znane z podstawowej Opery. Jest też mały kącik z najnowszymi wiadomościami o grach. Przeglądarka wydaje nawet dźwięki, ale na całe szczęście można to łatwo wyłączyć.
Wizualnie jest… specyficznie. “Gamingowo” właśnie. Jeśli przyzwyczailiście się do ascetycznego Chrome’a, to tu jest to zdecydowanie bardziej krzykliwe, ale można dostosować parę rzeczy. W drodze ponoć kolejne opcje personalizacji.
Fajnym bajerem jest możliwość odłączenia okna wideo tak, by było zawsze na wierzchu - dzięki czemu możecie oglądać sobie np. Dzieje Zony, nie przegapiając tego, co dzieje się na forum
Moda na “gejming” rozkwita, skoro powstają już przeglądarki gamingowe, to niedługo pewnie wydadzą gamingową edycje Office lub gamingowe skiny do Windowsowego kalkulatora…
Jeśli chodzi o samą przeglądarkę, to używałem opery jeszcze od czasów 6tki i przestałem gdizę przy wersji 35. Co prawda mam zainstalowaną Operę najnowszą jako dodatkową przeglądarkę, jednak na co dzień używam Firefox Developer Edition, która też ma ciemny, można by rzec gamingowy motyw. Korzystam z Firefoxa głównie dlatego, że posiada odpowiadające mi dodatki, bez których nie wyobrażam sobie przeglądania internetu.
FVD Speed dial, ciemne motywy Youtube i Facebooka, kilka adblockerów, tempermonkey i wiele lepsza wtyczka do Internet Download Manager, którego używam od wielu lat.
Wiem, że podobne dodatki są do Opery, jednak przyzwyczajenie robi swoje
Zastanawia mnie ile osób na dłuższą metę przyciągnie wersja GX. Bajer w postaci regulowanego zużycia procka i RAMu mnie nie rusza, bo jak gram, to wyłączam przeglądarkę. Z kolei jak gram na Steamie, to przeglądarkę mam w nakładce. Cała reszta “ficzerów” GX bardziej przeszkadza, niż pomaga.
Próbowałem tego Opera GX. Rzeczywiście, szybkie ładowanie strony nie jest gorsze niż inne przeglądarki. Ale kiedy próbowałem oglądać wideo online, procesor został załadowany i, oczywiście, wideo drgało, a to tylko na YouTube, a tam, gdzie potrzebujesz Flash Playera, jest to ogólnie okropne. Google Chrome był zauważalnie lżejszy. Opuściłbym tę Opera, jeśli laptop ma większą moc, ale musiałem ją usunąć. Próbowałem też Brave, jest szybki, ale znowu Google Chrome okazał się zauważalnie lżejszy.