- Pracownika nie szanuj.
- Pensja i premia nie muszą być na czas.
- Pracownik musi się bać.
- Każdy, kto cię krytykuje i umożliwia krytykę jest twoim wrogiem.
- Polska to nie raj. Zwłaszcza nie dla pracownika.
Jedno przykazanie pracownika:
- Jeśli masz do siebie szacunek, nie pracuj u takich ludzi.
A jak nie masz, to się nie uskarżaj.
Co prawda nie jestem już aktywny zawodowo, ale via relacje miedzyludzkie( rozmowy i takie tam różne ) zauważyłem że chyba coś się zmienia w świadomości tak pracobiorców - vide tekst - jak i samych pracodawców-Januszów , którzy zauważają że dobry pracownik, lojalny i pracowity -“na drzewie nie rośnie” i coraz trudniej o takowego. I jak o takowego nie zadbasz , to pozostanie takiemu "byznesmenowi " działanie z - przepraszam za określenie- “odpadami poprodukcyjnymi” z innych firm. A Ci raczej zbyt dużej wartości dodanej nie stworzą.
Temat ciekawy i zawsze na czasie.
Kiedyś, (1988 rok) kolesie tyrali przy czarnej hydraulice, kasa spoko ale kmiotek dajmy na to Janusz, Heniek. Ziutek czy Maniek - czyli tzw. kierownik nie przynosił umowy o pracę a tu milicja ściga tych co to nie robili i do pudła za aspołeczność się szło jak ktoś nie tyrał dla partii i narodu.
Po 2 tydniach przylazł, a tu lipa bo ekipa nawinęła, że zwija mandżur, kmiot prawie sobie stójki na sprzęcie robił tak bardzo chciał żeby ekipa u niego tyrała bo było dobrze i w terminie.
Podłazi i tekści: Panowie proszę o to umowy!
Koleś do niego: teraz to sobie je zwiń w rulon i wsadź w dziurę od … ptaka tępy parobasie.
Duch kmiota cwaniaka w ząbek czesanego nie ginie, zmieniają się metody, lepiej być chwilowo w plecy 1 dzień niż miesiąc.
Na wszelkie do mnie kierowane zapytania o kwestie pracy stwierdzam: 12
Co 12?
12 do emerytury!
3 godziny temu, boberm napisał:
zauważyłem że chyba coś się zmienia w świadomości tak pracobiorców - vide tekst - jak i samych pracodawców-Januszów , którzy zauważają że dobry pracownik, lojalny i pracowity -“na drzewie nie rośnie” i coraz trudniej o takowego.
Nie wiem czy się zmienia, ja na co dzień akurat w większości (ale może nie przeważającej) widzę albo mentalność niewolniczą, albo “uśmiechniętych” dorobkiewiczów w autach na leasing. A po latach stwierdzam, że to tylko kwestia charakteru, nie świadomości. Jak masz się poniżać za dobre/wspaniałe/jakiekolwiek pieniądze, to część przyklaśnie i popłacze się ze szczęścia, a inni nie, bo wolą móc spojrzeć sobie w lustrze w twarz. A jak zaczynasz gardzić sobą, to zaczynasz gardzić też innymi, albo na takiego pozujesz, vide twórca tematu i twórcy tych wszystkich obrazków.
RAZ zdarzył mi się taki prawdziwy Janusz-polak-katolik-“patryjota”, co to nie potrafił się bezbłędnie podpisać i sam twierdził, że przydałby mu się bat na tych nierobów, co to mają czelność żądać za pracę zapłaty. A poza takimi ewidentnymi przypadkami, to każdy jest człowiekiem, idzie się dogadać. Tak w IV RP (czy która tam teraz jest), III RP, poprzednim “dobrym systemie” i pewnie za 100 lat też
Krótko: Janusz - pracownik - syndrom helsiński.



