Jakiś czas temu przez media społecznościowe przemknęło ostrzeżenie. Ale jak szybko się pojawiło, tak szybko zniknęło.
Tu cytuję zachowaną treść tego ostrzeżenia:
Cyt: " Przemysł rutynowo używa w procesach chemicznych substancji o nazwie dwuwodorek tlenu. Stosuje się ją w dużych ilościach, co prowadzi do jej ubytków i rozpraszania w środowisku, dostaje się ona do rzek i do naszego pożywienia. Stanowi też główny składnik kwaśnych deszczów i przyczynia się do erozji. Substancja ta zmniejsza skuteczność hamulców samochodowych, a w stanie gazowym jest głównym gazem cieplarnianym. Może ona spowodować nadmierne pocenie się i wymioty. Przypadkowe dostanie się jej do płuc może być przyczyną śmierci. Dwuwodorek tlenu znaleziono w guzach pacjentów umierających na raka. Czy używanie tej substancji winno być ograniczone przepisami wydanymi przez rząd lub Unię Europejską? "
Ja wiem, co to za substancja i jakie są jej skutki. Ale co wy na to?
Człowiek nie wielbłąd, dwuwodorek tlenu spożywać musi. Przy tym żarze jaki obecnie leje się z nieba, nawet w większych ilościach nie powinien zaszkodzić.
Niby proste 2H + 1O ale po zamianie na ciecz obu składników nie można ich swobodnie połączyć bez obawy o reakcję wysoce egzotermiczną połączoną z ruchem falowym.
Dla mniej z chemii fizycznej kumatych: może wybuchnąć.
A tak w kwestii formalnej: określenie :dwuwodorek, dwutlenek etc…jest passe . Jajogłowi preferują nazwy bardzie naukowe, czyli di tlenek, lub diwodorek etc.
Ale lejecie wodę . Nie prościej ? Jestem zadowolony, że dwuwodorek tlenu vel monotlenek diwodoru wywołał reakcję. Dobrze że to nie ten “ciężki”, bo by się dopiero działo .