Proca

Nowe podejście do starej, dobrej procy. Przyznam, że jestem pod wrażeniem. Być może zmajstruję sobie takie coś. Oprócz mechanizmu spustowego nie ma tam nic trudnego -

Proces produkcji można pominąć. Zwróćcie uwagę na skuteczność. Widać, że jest moc.

3 polubienia

To nie proca a kusza, tak to nazywaliśmy w młodości.

Brałeś łatkę/deseczkę, przybijałeś do niej 2 gwoździki na jednym końcu, do tego mocowałeś gumkę modelarkę - zakupiona poprzednio w składnicy harcerskiej - a do drugiego końca gumki kawałek skóry.

Około 10 cm od drugiego końca deski mocowałeś mechanizm spustowy - część zamknięcia od butelki na oranżadę - i kusza a.la proca działa.

http://gryprl.blogspot.com/2016/03/054-proca.html

9 minut temu, vidkunsen napisał:

To nie proca a kusza

, nawet tak nie pisz. A nóż jakiś nadgorliwy urzędnik tu zajrzy i zanim się obejrzymy, już będziemy musieli posiadać pozwolenie na procę, tak samo jak na kuszę

 Polecam Twojej uwadze:

https://www.youtube.com/user/JoergSprave

Ten świr tworzy różne cudeńka w temacie proc, m.in. maszynową procę strzelającą… szczotkami do muszli klozetowej. 

Zdecydowanie wolę łuk bloczkowy, a tę procę pokazałem jako ciekawostkę. Chętnie postrzelałbym natomiast z kuszy, ale w naszym kochanym kraju na kuszę trzeba mieć pozwolenie, tak jak na broń palną. We wszystkich państwach ościennych, każdy pełnoletni obywatel może iść do sklepu i kupić sobie kuszę. Strasznie mnie to wkurza.

 Bywa gorzej. W takim UK nawet na wiatrówkę trzeba mieć licencję, zwykłego śrutu nie kupisz ot tak w sklepie, a jak kumpel sprawił sobie łuk bloczkowy, to strzelaliśmy z niego (do walizki i zepsutych laptopów ) wyłącznie w mieszkaniu, bo do parku z tym nie pójdziesz…

 odwiedź tą stronę  

https://www.militaria.pl/strzelectwo_c1297.xml

Tak naprawdę, to co pokazano w #1, jest raczej ręczną balistą. Bo prawdziwa proca to wygląda jak ta na zdjęciu …

… a tak się jej używa:

http://www.youtube.com/watch?v=LYwRKxTziHY

Pierwszym procarzem w literaturze, był biblijny Dawid.

Ale z czasem guma na widelcu, też dostała nazwę procy. Choć ja na takie coś używałem nazwy szlojdra, zamiennie z procą.

 

 

1 polubienie

, miałem w młodości taką “prawdziwą procę”. Siła była, ale celność praktycznie zerowa i dlatego nie cieszyła się powodzeniem. Pewnie po dłuższym treningu celność by się poprawiła, ale młody chce wszystko mieć od razu. 

Prawdziwym hitem był tzw. “gwoździowiec”. Wyglądał i działał podobnie do procy z 1 postu, tylko spust był inny i strzelał gwoździami do trzciny. Była to celna i groźna “pukawka”.

A u nas w podstawówce to się zakładało gumkę recepturkę na dwa palce i się strzelało ze sztyftów czy jak to się nazywało

Zwinięty kawałki papieru złożone na pół, na kształt litery V. Zabawa była fajna do czasu jak niektórzy debile wpadli na pomysł żeby amunicję zacząć robić z pociętych i powyginanych kawałków drutu. A wtedy już się wesoło nie robiło i zabawa się szybko skończyła.

a może połączyć przyjemne z pożytecznym

Kup młodemu procę wędkarską

posadź nad stawem i niech “strzela” i dodatkowo wędka i bez rybek na kolację mi się w domu nie pokazuj  

 jest jeszcze jeden koncept tej broni

Tylko mogą się tu pojawić 2 problemy:

  1. Obrońcy praw zwierząt
  2. Słoń nie zakotwiczony solidnie do ziemi, może się okazać szybszy od strzały, bełtu
3 polubienia