Oczywiste jest, że próbowano zmniejszyć skażenie w Prypeci, tak by ludzie mogli wrócić do swoich mieszkań. Została usunięta wierzchnia warstwa gleby, a także obmywano bloki przy użyciu armatek wodnych. Niewiele to pomogło, bo promieniowanie zmniejszyło się nieznacznie.
Tutaj kilka ciekawych zdjęć z oczyszczania Prypeci:
To opłukiwanie bloków, nie było przygotowaniem do przywrócenia życia w mieście, ale jego wyburzenia. Nie można tego zrobić tak na “sucho”, bo podniosła by się radioaktywna chmura, gorsza od tej po wybuchu. Ostatecznie zrezygnowano z tego pomysłu, bo nawet “umyte” bloki są nafaszerowane cząsteczkami paliwa w takim stopniu, że po zburzeniu byłaby nowa hekatomba. Nad gruzami musiałby być postawiony kolejny sarkofag.
A te działania z sikawkami, jakoś trzeba było uzasadnić, więc powstała legenda o “odrodzeniu miasta”.