Śmierć Stalina

Czarna komedia

Polska premiera 27.04.2018

 

2 polubienia

Jakby się nie starali ośmieszyć tego zdarzenia, komedią nigdy to nie będzie. Było to, jest i będzie tylko koszmarem tamtych czasów, którego cienie rzucają się do dzisiaj. I najkoszmarniejsze jest to, że to był Gruzin, o którym też piszą, że był bękartem z polskimi korzeniami.

https://www.youtube.com/watch?v=Ddxaq8w_tuE

 

3 polubienia

Piszą też (i niektórzy mówią publicznie), że 8 lat temu był zamach na polskiego prezydenta. Nie dajmy się zwariować - Dżugaszwili, tudzież Stalin, był Gruzinem, a niejeden profesor (czy profesorka) udowodnili, że lepiej by było, gdyby nie zajmowali stanowiska na niektóre tematy. Minimalnie rozgarnięta ameba potrafiąca czytać w 5 minut obali takie brednie.

“Er ist wieder da” to też komedia, tylko o Hitlerze, który - jak w tytule - w 2011 roku po prostu… wrócił. Nie wiem jak ze “Śmiercią Stalina”, ale ten był całkiem zabawny, poruszając jednocześnie tematy będące na czasie w ostatnich latach i pomimo mojej początkowej ostrożności, wyszło to całkiem strawnie. Może tu będzie podobnie.

To jak wspominamy komedie o dyktatorach to jeszcze niedawno była The Interview/ Wywiad ze Słońcem Narodu, o zamachu na Kima ale to dla fanów humoru niskich lotów, jak ja Grali Seth Rogen i James Franco, a to już mówi czego się można spodziewać. Oceny raczej mocno średnie.

1 polubienie

 - czytałem o historii Przewalskiego… a raczej Matki Gruzina służącej u niego. Wiem o czym piszesz (pochodzenie Stalina). Prawda czy nie, mówić można o wszystkim.

Nie dziwota, że ta historia jest osnuta zmową milczenia, bo Stalin nie jest postacią którą się można chlubić. Nawet jego gruziński rodowód jest ukrywany.

Ale dla wielu Gruzinów i nie tylko,  jest “wielkim człowiekiem” i narodowym bohaterem.

 

O zmarłych się mówi dobrze lub wcale - nie żyje i dobrze.

Mnie zawsze nurtował jeden numer, czy “Koba” zdążył załatwić wszystkich: świadków/kolesi komunistów z celi/kolesi bandytów/braci z monastyru/zwierzchników-oficerów prowadzących z Ochrany ???

Ilu przeżyło i z obawy by nie skończyć jak pewien żyd w Meksyku z kilofem w głowie, zamilkło do końca swojego życia.

Szacunku nigdy nie było i nie ma, jest strach.

35 minut temu, vidkunsen napisał:

O zmarłych się mówi dobrze lub wcale

Akurat w wypadku zbrodniarzy na masową skalę to powiedzenie się nie sprawdza. Niby ogólnie się ich potępia, ale w dalszym ciągu dla wielu (czasami nawet potomków ofiar) ich życie i “dokonania” stanowią źródło inspiracji. Może słyszeliście takie powiedzenie, że na rozwiązanie danego problemu “przydałby się mały Hitler”. Swojego czasu często się z nim spotykałem i mówili to ludzie których kraj został przez Adolfa zniszczony i rozdeptany. Z kolei Rosjanie starszej daty mawiali że taka czy inna sytuacja “za Stalina była nie do pomyślenia”.

W gruncie rzeczy społeczeństwo w obliczu narastających problemów szuka męża “opatrznościowego”, który poprowadzi naród. Tak było w wypadku Hitlera, który umiejętnie wykorzystał nastroje społeczne w czasach wielkiego kryzysu. Cytat: “Społeczeństwo niemieckie poszukiwało prostych odpowiedzi na trudne pytania, Hitler dawał proste recepty - wyjaśniał Niemcom, kto jest odpowiedzialny za słabość ich kraju i narodu”.

W przypadku Stalina to (jest to tylko moja refleksja) mentalność Rosjan jako ogółu, nie zmieniła się od czasów carów. Pomimo przemiany ideologicznej, w dalszym ciągu chcieli mieć nad sobą silną jednostkę, która twardą ręką trzyma naród za pyszczysko. Nie bez powodu, z perspektywy czasu, radzieckich przywódców nazywa się “czerwonymi carami”. Wyjaśnia to też obecną popularność i poparcie dla Putina na wschodzie.

Generalnie rzecz ujmując, dyktatura jest jednym ze skuteczniejszych sposobów sprawowania władzy. Jednak w konsekwencji niesie ze sobą wiele wypaczeń i patologii społecznych. O prawach jednostki można zapomnieć, chyba że jest się wspomnianym dyktatorem 

Nie rozumiem tylko jednego. Dlaczego u nas zbawcą narodu został człowiek, (oficjalnie 168cm wzrostu, mocno naciągane moim zdaniem), który niczego w życiu nie dokonał, pomijając opiekę nad kotem  ? Pytanie retoryczne.

Sam film opowiada o “wyścigu szczurów” do schedy po Stalinie. A czy okaże się dziełem na miarę “Dyktatora” Chaplina lub “Życie jest piękne” Benigniego, pokaże czas, opinia krytyków i publiczności. Możliwe że jak wiele produkcji, nie obroni się i zostanie spuszczony do szamba zapomnienia.