
Ohydne, cuchnące bagno sięgało mi do kolan, utrudniając każdy krok. Nie miało końca. Pewnie początku też nie - wszędzie dookoła rozciągały się pola brązowego szlamu, sięgające aż po horyzont.
Odkąd zacząłem swoją przygodę z książkami do stalkera, to ciekaw byłem wizji Zony, jaką ma nam do przedstawienia płeć piękna. Napiszę wprost - na książce się nie zawiodłem, ale było jedno duże potknięcie, a raczej zmarnowany potencjał tytułowego bagna. Nie chcę zbytnio spoilerować, ale zdradzę, że bohaterowie książki podczas swojej wędrówki w pewnym momencie się zgubili i niby w końcu szczęście się do nich uśmiechnęło, bo spotkali ludzi, którzy.. No właśnie - tutaj jest to potknięcie, bo nagle się okazało, że to koniec bagna, które naprawdę miało potencjał. Chociaż.. Może przesadzam i należało tak właśnie postąpić - przemilczeć to, co spotkało pewną grupę nieszczęśników.
Mimo wszystko nasi bohaterowie trafili z deszczu pod rynnę i jak na ironię w najbardziej bezpiecznym zakątku Strefy. Tutaj warto się zatrzymać, bo Joasia Kanicka w dość ciekawy sposób przedstawiła nam Powinność. Na pierwszy rzut oka frakcja ta składa się z fanatyków, a jej członkowie mają zawsze kij od szczotki tam, gdzie światło nie dochodzi, jednak szybko się okazuje, że nie do końca tak jest, a za wszystko, co złe trzeba winić jednostkę. Od razu dodam, że w moich oczach Razuwajew nie był antagonistą. Owszem, był fanatykiem, który nie cofnie się przed niczym, ale wydawało się, że naprawdę wierzył w ideologię Powinności - takich jak on z reguły wielu nienawidzi, ale był gotów poświęcić naprawdę wiele ludzkich istnień, aby tylko zniszczyć zło, jakie niesie za sobą Zona.
I tak.. Znów im się udało. Przeżyli. Można powiedzieć, że znaleźli nawet to, czego od początku opowiadanej historii szukali. Pamiętam, że narzekałem na zakończenie książki pana Sławomira, Do Zobaczenia w Piekle, ale za to finał Bagna Szaleńców jest.. Prawdziwy. Prawdziwy, bo w końcu Zona o sobie przypomniała, ale w taki sposób, że odebrała to, co najcenniejsze. Nie ma co ukrywać, że ostatnie strony czytało się ciężko, bo człowiek mimo wszystko się przyzwyczaił, ale to w końcu Strefa Wykluczenia.
Zona nie wybiera. My już chyba też nie.