7 minut temu, Meta napisał:
Może i ja dołożę moje 3 grosze.
(Nadal właściwie nadrabiam Fabryczną Zonę, przeczytałam jakiś czas temu trylogię Gołkowskiego, a po przerwie przyszedł czas na Noczkina, teraz jestem w trakcie drugiej książki o Ślepym. Mimo to jakieś wnioski chyba jestem w stanie wyciągnąć).
Czytając książki z uniwersum, zwracam dużą uwagę na zgodność z lore i czy wszelkie nowości i dopowiedzenia jakoś współgrają z kanonem, chociaż biorę też pod uwagę, że każdy ma swoją własną, subiektywną wizję Zony. Jednak ten aspekt chyba nie będzie adekwatny, skoro Ty tworzysz coś niezależnego od uniwersum.
Popieram to, co już napisał - grunt, żeby to była lekka, przyjemna, jak i wciągająca lektura, przy czym prosta nie znaczy prostacka.
Przyznam, że pierwsze 2 książki Gołkowskiego męczyłam dość długo, nie pamiętam już dokładnie czemu, może styl pisania, może za dużo wydziwiania, “Ślepej plamy” też nie pochłonęłam od razu, może to coś ze mną jest, chociaż czytałam w sieci podobne uwagi. W każdym razie warto chyba zwrócić uwagę na formułowanie treści.
Kolejna rzecz, która mi się podoba nie tylko w książkach stalkerskich, ale i ogólnie w literaturze, to rzecz nieuchwytna - klimat, atmosfera. Właśnie ze względu na klimat lubię wszelkie opisy otoczenia, tak oczywiście wizualne, jak i wpływające na inne zmysły: dźwięki, zapachy, tekstury/faktura przedmiotów etc., takie powiedzmy “ufizycznienie” świata przedstawionego, nadanie mu “wagi”, naturalizm. Również ciekawe bywają fizjologiczne zmiany u postaci - tak jak w liceum przy omawianiu “Lalki” Prusa zwracają uwagę na wystąpienie u postaci rumieńców. Już takie dość często używane “zlanie się zimnym potem” w chwili stresu robi jakieś wrażenie.
Tylko jak teraz pogodzić takie szczególiki i smaczki z lekkością, no cóż, wyważenie tego to już sztuka i zadanie pisarza
Pamiętam też, że raz przy jednej rozmowie dotyczącej spolszczeń nadmieniłam, że fajnie, kiedy postaci mają nieco odmienny styl mówienia np. charakterystyczne dla danej persony przerywniki (przykład z życia wzięty - miałam w liceum nauczycielkę, która ciągle wtrącała “po prostu”, a inna powtarzała “prawda”), albo języki środowiskowe, jak grypsera u bandytów, tylko tutaj trzeba tak konstruować, żeby dało się z kontekstu pojąć, co dane żargonowe słówko oznacza. To właściwie nie musi być zasada, a jedynie jakieś urozmaicenie, kilka takich wyróżniających się postaci
Tyle mi na razie przychodzi do głowy. Mam nadzieję, że nie wyszło to zbyt chaotycznie i ma to sens, bo to był trochę strumień świadomości. Cóż, może się przyda.
Na marginesie dodam, że sama zastanawiałam się nad stworzeniem w przyszłości jakichś komiksów, bo raczej lepiej idzie mi grafika niż pisanie, chociaż to swego rodzaju synteza. Miałam w planach też porobić trochę ilustracji do książek z uniwersum (pewnie dlatego tak zwracam uwagę na wizualne opisy), ale tak mnie wciągnęła nauka moddingu, że na razie nie mam na to czasu. Może powrócę do tego zamiaru, jak już zabiorę się za stalkerskie książki wydane w Rosji, na jednej rosyjskiej grupce bardzo mi polecano serię o Borlandzie. Ech, tyle tych pomysłów, a nie można robić wszystkiego naraz
Zacznę od tego, że doceniam rozpisanie się i czekałem na tego typu odpowiedź na moje pytanie.
„Czytając książki z uniwersum, zwracam dużą uwagę na zgodność z lore i czy wszelkie nowości i dopowiedzenia jakoś współgrają z kanonem, chociaż biorę też pod uwagę, że każdy ma swoją własną, subiektywną wizję Zony. Jednak ten aspekt chyba nie będzie adekwatny, skoro Ty tworzysz coś niezależnego od uniwersum.”
Owszem. Tworzę coś niezależnego od Stalkera, nie mniej myśląc o Fabryce Słów jako wydawnictwie dla tej książki być może zrobię parę ukłonów do literatury z serii S.T.A.L.K.E.R. Na pewno pojawi się dwóch słynnych myśliwych, akurat kiedyś dyskutowałem o tym z ich “ojcem” i mówił, że nie ma nic przeciwko. W każdym razie w głowie raz mam powieść, a raz zbiór opowiadań, nie mniej zadbam o to by niektóre wątki zazębiały się mocno ze sobą, a inne były niezależne.
PS: Noczkina nie jestem w stanie skończyć. Jestem w trakcie drugiego tomu i szczerze mówiąc nie odpowiada mi narracja i styl tłumacza, którą wykorzystywał nagminnie u siebie. 
„Kolejna rzecz, która mi się podoba nie tylko w książkach stalkerskich, ale i ogólnie w literaturze, to rzecz nieuchwytna - klimat, atmosfera. Właśnie ze względu na klimat lubię wszelkie opisy otoczenia, tak oczywiście wizualne, jak i wpływające na inne zmysły: dźwięki, zapachy, tekstury/faktura przedmiotów etc., takie powiedzmy “ufizycznienie” świata przedstawionego, nadanie mu “wagi”, naturalizm. Również ciekawe bywają fizjologiczne zmiany u postaci - tak jak w liceum przy omawianiu “Lalki” Prusa zwracają uwagę na wystąpienie u postaci rumieńców. Już takie dość często używane “zlanie się zimnym potem” w chwili stresu robi jakieś wrażenie.
Tylko jak teraz pogodzić takie szczególiki i smaczki z lekkością, no cóż, wyważenie tego to już sztuka i zadanie pisarza.”
„Pamiętam też, że raz przy jednej rozmowie dotyczącej spolszczeń nadmieniłam, że fajnie, kiedy postaci mają nieco odmienny styl mówienia np. charakterystyczne dla danej persony przerywniki (przykład z życia wzięty - miałam w liceum nauczycielkę, która ciągle wtrącała “po prostu”, a inna powtarzała “prawda”), albo języki środowiskowe, jak grypsera u bandytów, tylko tutaj trzeba tak konstruować, żeby dało się z kontekstu pojąć, co dane żargonowe słówko oznacza. To właściwie nie musi być zasada, a jedynie jakieś urozmaicenie, kilka takich wyróżniających się postaci.”
Naturalnie, że opis świata jest najważniejszy, jeśli dobrze pamiętam w którymś ze starych felietonów tudzież poradników “Jak pisać?” Andrzej Pilipiuk podał wręcz idealny szablon, który pozwala dość dobrze (by nie napisać rewelacyjnie
) balansuje na komforcie czytelnika. Jest miejsce na akcje oraz opis danego miejsca, postaci, przedmiotu etc. Moim zdaniem do takiego “światotworzenia” idealna jest narracja 3.os., która pozwala zachować równowagę we wszechświecie, ba z tego co obserwowałem (nie tylko ze Stalkerów) narracja 1.os. jest trudniejsza do zachowania umiaru i praktycznie 90% autorów pisząc historię z perspektywy pierwszej osoby “leje wodę”, zamiast dać konkrety. Obecnie czytając “Hubala” Jacka Komudy zwracam uwagę nie tylko na budowę wypowiedzi poszczególnych bohaterów, lecz na całokształt. Zarówno opisy miejsc, przedmiotów i postaci są ciekawie przedstawione, co wręcz skłania mnie do zastanowienia się “Jak on to zrobił, że czyta się to dobrze?”. I wiem, że nie od razu Rzym zbudowano, ale im szybciej wychwycę u innych autorów stosowane przez nich sztuczki, tym szybciej wyrobię sobie lepszy warsztat.
Nad wypowiedziami postaci z różnych warstw też będę musiał popracować, aż korci, żeby każdy dość inteligentnie wysławiał się. Ale wiadomo, że czasy są inne i, że każdy z nas mówi inaczej.
Co do komiksów… Weź Nieściurowe Stalkery lub zapytaj się wydawnictwa Drageus Publishing House, czy mogłabyś zrobić komiks na podstawie jego space-opery “Shadow Raptors” i wydać ichnim nakładem lub w Egmoncie, czy jakoś tak.
PS2: Prywatnie czekałem na wypowiedź kobiety w kwestii Stalkera, bo swój punkt widzenia mam dość dobrze wyrobiony, także dzięki wielkie!
Kiedyś chciałem się uczyć Rosyjskiego, ale niestety z przyczyn niezależnych ode mnie wybrałem Niemiecki i czuje, że to były lata zmarnowanej nauki… Może kiedyś na własną rękę spróbuje opanować alfabet oraz sposób jego wymowy, więc może nie będę miał problemów z odczytaniem treści. Dzięki za polecane książki!