S?ysza?em ?e wy ruskie to mo?ecie du?o wypi?. Powiedz, czy wypi?by? butelk? spirytusu?
Da.
A wiadro spirytusu?
Da.
A wielk? cystern??
Da.
A jezioro spirytusu? - krzyczy poirytowany Amerykanin.
Da - odpowiada spokojnie Ruski.
A morze?
Da.
A ocean?
Niet. Okieana niet.
A czemu?
Bo ogurcow nie wystarczy…
_________________
Hitler i Bormann stoj? przed map? i planuj? wa?n? akcj?. Wchodzi Stirlitz z pomara?czami, wyci?ga aparat fotograficzny, robi zdj?cia mapy i wychodzi. Hitler zdziwiony pyta Bormanna:
Kto to by??
Stirlitz, radziecki szpieg.
Czemu go nie aresztujesz?
Nie ma sensu. Znów si? wykr?ci. Powie, ?e przyniós? pomara?cze.
Lata 70. Pomi?dzy ambasadami USA i ZSRR zorganizowano wymian? sekretarek. Po dwóch tygodniach ameryka?ska sekretarka pisze depesz? do swoich:
Moi drodzy, tu jest okropnie. Zero automatyzacji, ci?gle robi? czaj szefowi, a spódnic? to dosta?am tak? d?ug?, ?e ledwo chodz?.
W tym samym czasie w?druje depesza do Rosji:
Moi drodzy, tu jest okropnie. Wsz?dzie te komputery, ?wiate?ka, guziki, nie mam co robi?, nudz? si?. A spódnic? to mi dali tak? krótk?, ?e mi chyba wida? jajca i ka?acha.
-Konopie to bardzo po?yteczne ro?li- s?u?? od lat w medycynie, mo?na z nich wykonywa? ró?nego rodzaju napoje, z konopi mo?na ruwnie? wyprodukowa? sznurki, takie pod?ó?ne sznurki, takie sznureczki sznurkowe, sznurowane sznurkowe sznuruczenki, sznurni?te sznurte sznurki…
-Polecia? Obama na spotkanie z by?ym prezydentem Putinem. Poszli na ryby. Komary tn? jak szalone. Barrack drapie si? to po szyi, to po plecach, to po nodze. Zauwa?y?, ?e Putin siedzi jak ska?a nie k?sany przez ?adnego komara. Obama pyta:
Panie prezydencie, mam propozycj?. Co s?dzi pan o zmianie flagi Rosji z niebiesko-bia?o-czerwonej na czerwon?? Jak za dobrych czasów w ZSRR. My za tak? reklam? oferujemy, powiedzmy, 5 miliardów dolarów rocznie. Putin odpowiada:
Pozwoli pan, ?e przemy?l? propozycj?.
Odk?ada s?uchawk?, wykr?ca numer swojego asystenta i mówi:
Wania, kiedy dok?adnie ko?czy si? nam umowa z Aquafresh?
Uczeni radzieccy skonstruowali bardzo m?dry komputer, który zna odpowiedzi na wszystkie pytania. Na uroczyste otwarcie zaproszono uczonych ameryka?skich, którzy zadali komputerowi pytanie: “Jak nazywa si? najsilniejszy, najbardziej demokratyczny kraj ?wiata?” Komputer natychmiast odpowiedzia?:
Zwi?zek Radziecki.
Uczeni ameryka?scy zadali komputerowi drugie pytanie: “W jakim kraju ?yj? najbardziej szcz??liwi ludzie i w jakim kraju ludzie zarabiaj? najwi?cej na ?wiecie?” Komputer zatrzeszcza?, a po chwili wy?wietli? na ekranie odpowied?:
W Zwi?zku Radzieckim.
Uczeni Ameryka?scy zadali komputerowi jeszcze jedno pytanie: “W jakim kraju ludzie jedz? najwi?cej mi?sa w przeliczeniu na jednego mieszka?ca?” Komputer przez chwil? zastanawia si? nad odpowiedzi?, w ko?cu odpowiada:
Dwóch ruskich chcia?o przewie?? wiewióre przez granice do Polski. Sasza powiedzia?, ?e wsadzi sobie j? za majty i nikt si? nie kapnie. Ju? prawie przejechali granice, ale Sasza nie wytrzyma? i wyskoczy? jak oszala?y z wiewiór? w d?oniach. Posadzili ich do paki za przemyt.
Wania zdenerwowany pyta:
Czemu do cholery wyj??e? t? wiewióre?
No, wiesz wszystko by?o dobrze, jak z mojej dupy zrobi?a sobie dziuple i jak moje jajka potraktowa?a jako orzechy, ale jak chcia?a zaci?gn?? orzechy do dziupli, to nie wytrzyma?em…
******************************
G??boka Syberia - Amerykanie zrzucaj? wytrenowanego agenta CIA aby pozna? dok?adnie tutejsze nastroje polityczne. Agent po przej?ciu 20 kilometrów przez bezkresne lody trafia w ko?cu do chaty. Puka do drzwi i s?yszy “Kto tam?”. Odpowiada “Swój.” Drzwi si? otwieraj? i staje w progu typowy Rosjanin (czerwony nos, czapka czo?gistka i podarty ko?uch) i mówi “Ty nie nasz.” Agent mu odpowiada “Jak to nie? Dajcie mi je?? to zobaczycie.” M??czyzna krzyczy wg??b cha?upy “Tania. Mamy go?cia. Daj mu je??.” Tania (120 kilo baby wygl?daj?cej i pachn?cej po rosyjsku) si?ga do wiadra i wyci?ga z niego kawa? ociekaj?cej t?uszczem, ohydnej s?oniny. Agent j? zjada bez najmniejszego grymasu na twarzy, ale s?yszy s?owa gospodarza: “Jesz jak nasz, ale ty nie nasz?” “Jak to nie?” - Odpowiada - “Dajcie mi pi? to zobaczycie.” Dali mu wiadro z bimbrem i czerpak. Agent pije, pije, pije. Wypi? ca?e wiadro i znowu nawet sie nie skrzywi?. “Pijesz jak nasz, ale ty nie nasz.” Us?ysza? znowu. “Dajcie mi pali? to zobaczycie.” - Mówi agent w nadziei, ?e to ich przekona. Tania wyci?ga ze zwini?tej gazety skrawki kory, rozdrabnia je i robi skr?ta z tej?e gazety. Agent spali? ca?ego skr?ta, u?miechn?? si? i mówi: “I co?” Ruski mu znowu odpowiada: “Palisz jak nasz, ale ty nie nasz.” Agent zdziwiony pyta: “A czemu?” Ruski u?miechn?? si? tylko i mówi: “Bo u nas czarnych nie ma.”
Wojna Dwóch Róż (1455-1485) – trwająca trzydzieści lat sprzeczka pomiędzy dwoma rodami o to, która róża – biała czy czerwona – jest ładniejsza. Zakończona zorganizowaniem schadzki, ślubu, a na końcu skonsumowania małżeństwa przy obowiązkowej obecności rodziców, babci, duchownego i przypadkowego nieznajomego z ulicy[1]. Połączono również dwa herby, co dało coś na kształt flagi Polski.
Przychodzi stalker do lekarza.
Lekarz go zbadał i mówi:
-To na przemęczenie, to na starość, a to na depresję.
-Dziękuję panie doktorze, dziękuję, ale czy ma pan coś oprócz wódki?
Żart jest przetłumaczony jak najbardziej prawidłowo. Tak brzmi w modzie. Trzeba tylko zrozumieć, dlaczego stalker pyta o wódkę. No i wcześniej się samemu nią nie uraczyć.
Żart jest przetłumaczony jak najbardziej prawidłowo
Nieprawda. Jest w nim mowa o zmęczeniu, stresie (dosł. nerwowym napięciu) i depresji - nie ma nic o starości. Na marginesie - ten żart pochodzi z podstawki, a nie z moda.