Każdy ma jakiegoś bzika , każdy jakieś hobby ma

“Stalker” jest dla mnie ważną odskocznią od codziennych problemów , ale oprócz wirtualnej zabawy cenie sobie także “manualne” zainteresowania.

Cytując moją żonę - chłop albo ma hobby albo będzie pił.

Dla zainteresowanych … na warsztacie mam teraz to…

14 polubień

3 minuty temu, boberm napisał:

Cytując moją żonę - chłop albo ma hobby albo będzie pił

Masz bardzo mądrą żonę

5 minut temu, boberm napisał:

“Stalker” jest dla mnie ważną odskocznią od  codziennych problemów

Mam tak samo. Drugą “odskocznią” jest dla mnie łucznictwo bloczkowe.

3 polubienia

Sklejam w papierze(małe modelarze, papier jest lepszy niż plastik), maluje w oleju i ćpam: szlugi, wóda, czaj oraz najbardziej zabójczy na świecie narkotyk - kobieta.

Moim hobby jest odliczanie czasu do emerytury.

3 polubienia

piękna kolekcja. Drażnić może jedynie ścieranie kurzu. Swego czasu sklejałem i malowałem czołgi, ale coś nie pykło i hobby nie przyczepiło się na dłużej.

Moje hobby w porównaniu do waszych jest raczej skromne i mało oryginalne. Lubię czytać, zbierać książki (fragment zbiorów) i pisać.

 

7 polubień

 - kolekcja zacna i -  podglądając tytuły - rzekłbym “moje” klimaty literackie . 

 Twoja ulubiona skala to 1:48? Czy bez różnicy? U mnie zalega od kilku lat Mustang Mk I w 1:72. Miałem kleić z wnuczkiem, ale jego zainteresowania poszły w inną stronę, a ja jakoś nie mam weny. Poza tym przy moich obecnych zdolnościach manualnych wyszło by wszystko, tylko nie Mustang. Gdy bawiłem się w to jeszcze z zapałem, a było to trochę wcześniej nim  wydał swój pierwszy okrzyk na tym łez padole, to lubiłem sobie pofantazjować (w granicach zdrowego rozsądku) z kamuflażem. I ostatnie (może głupie, ale w czasach  zacięcia modelarskiego, był poza moim zasięgiem finansowym) pytanie - używasz aerografu?
Zaczynałem od skali 1:144, którą można było nabyć w kiosku ruchu. Szumnie się to nazywało “model do sklejania”, a do sklejenia było góra - do 10 elementów. Po sklejeniu rzadko kiedy, z racji jakości samych wylewek, przypominało to oryginał  Z tego co pamiętam, to najbardziej bił po oczach model Hurricana. Łosia przerobiłem na Heinkla 111 pilniczkiem do paznokci, zmieniając mu między innymi obrys skrzydeł 

Kiedyś bardzo dużo czytałem. Teraz mam problemy z koncentracją uwagi, więc jeżeli książka nie zainteresuje mnie po dwóch, trzech stronach, to z niej rezygnuję. 
Moje obecne - hobby? Możecie pooglądać i posłuchać 

3 polubienia

Też z bracholem lubiliśmy sklejać modele, najpierw plastikowe ale potem głównie papierowe z “Małego Modelarza” jeszcze w szafie bym znalazł kilka nie rozpoczętych numerów z przed jakichś 20 lat

No ale później coraz więcej komputera i alkoholu :stuck_out_tongue: i dojazdów na studia i na modele już nie było czasu. 

3 polubienia

Godzinę temu, Yossarian napisał:

 Twoja ulubiona skala to 1:48? Czy bez różnicy? U mnie zalega od kilku lat Mustang Mk I w 1:72. Miałem kleić z wnuczkiem, ale jego zainteresowania poszły w inną stronę, a ja jakoś nie mam weny. Poza tym przy moich obecnych zdolnościach manualnych wyszło by wszystko, tylko nie Mustang. Gdy bawiłem się w to jeszcze z zapałem, a było to trochę wcześniej nim  wydał swój pierwszy okrzyk na tym łez padole, to lubiłem sobie pofantazjować (w granicach zdrowego rozsądku) z kamuflażem. I ostatnie (może głupie, ale w czasach  zacięcia modelarskiego, był poza moim zasięgiem finansowym) pytanie - używasz aerografu?
Zaczynałem od skali 1:144, którą można było nabyć w kiosku ruchu. Szumnie się to nazywało “model do sklejania”, a do sklejenia było góra - do 10 elementów. Po sklejeniu rzadko kiedy, z racji jakości samych wylewek, przypominało to oryginał  Z tego co pamiętam, to najbardziej bił po oczach model Hurricana. Łosia przerobiłem na Heinkla 111 pilniczkiem do paznokci, zmieniając mu między innymi obrys skrzydeł 

Kiedyś bardzo dużo czytałem. Teraz mam problemy z koncentracją uwagi, więc jeżeli książka nie zainteresuje mnie po dwóch, trzech stronach, to z niej rezygnuję. 
Moje obecne - hobby? Możecie pooglądać i posłuchać 

 Zacząłem w podstawówce  , a potem były rozstania i powroty … aż gdzieś tak 10 lat temu wróciłem - chyba na stałe. Na 1/48 przesiadłem się w tym roku - wzrok juz nie ten , a i cierpliwość nie taka jak kiedyś. Nie maluję areografem - stara szkoła pędzelkowa , aczkolwiek zdaje sobie sprawe że wcześniej czy pózniej przy tej skali będę musiał się nawrócić na psikanie .Planuję  w tym roku - i pewnie nastepnym - zrobić kolekcje maszyn z Poznania. D III OAW  juz mam  - następne po MS 406 będą : P 11 , Fokker D VII i prawdopodobnie Bristol Fighter. No i gratuluje zacięcia z tym He 111 . Mnie by się nie chciało.

BTW :w skali 1/144 widziałem ostatnio kilka cudeniek  na Zawodach w Inowrocławiu. Szacunek dla twórców - babrać się z takim maleństwem.

Godzinę temu, tom3kb napisał:

Też z bracholem lubiliśmy sklejać modele, najpierw plastikowe ale potem głównie papierowe z “Małego Modelarza” jeszcze w szafie bym znalazł kilka nie rozpoczętych numerów z przed jakichś 20 lat

No ale później coraz więcej komputera i alkoholu :stuck_out_tongue: i dojazdów na studia i na modele już nie było czasu. 

 - dojrzejesz , posiwiejesz , będziesz lepił tak jak ja.

2 polubienia

Ja zbierałem do niedawna modele samochodów WRC z lat 1990-2010. Miałem ok 60 autek, jednak sprzedałem je, bo miałem okazję kupić coś do mojego drugiego hobby, które pielęgnuje do dzisiaj, czyli odnowa i ogrywanie starych gier na komputerach i konsolach. Jestem z wykształcenia informatykiem i komputerami interesowałem się od małego brzdąca, także jest to tak jakby moje “powołanie”  Najbardziej lubię etap przywracania dawnego blasku zaniedbanym sprzętom. To daje mi najwięcej frajdy. Drugie moje hobby to fotografowanie ekstremalnych zjawisk pogody, czyli głownie burz. Pisałem już o tym w dziale ze zdjęciami, więc nie będę się rozwodził nad tym po raz drugi.

Trzecia moja wielka pasja to muzyka i jej tworzenie. Od 13 lat produkuje podkłady muzyczne, głównie w klimacie RAP/ Hip-Hop, ale mam an koncie kilka klubowych kawałków, podkłady filmowe pod trailery, czy nawet 1 utwór pod reklamę w radio. Zdobyłem już 2 złote płyty i ciągle się rozwijam. Dla mnie największą radością jest to, że dzięki tej pasji mogę sobie spokojnie żyć. Nie ma nic lepszego jeśli robisz to co kochasz i masz możliwość z tego żyć. 

Kolejne moje hobby to fitness. Od kilku lat chdozę regularnie na siłownię i przerzucam żelastwem na lewo i prawo, w górę i w dół by trochę zadbać o zdrowie, bo nie ukrywam, że większość dnia spędzam przed komputerem.

Nie ważne kto jakie ma hobby, ważne by każdemu sprawiało radość i umożliwiało oderwać się od problemów dnia codziennego.

4 polubienia

ty stary draniu, ponad 17 lat temu?

Oj tam, oj tam zaraz - draniu  Jak dobrze policzyłem, to początki można by datować na 2x17 lat wstecz.

Op-ek opkiem , ale werkstadt  pracuje także w wakacje … 

MS 406  por Bursztyna i R-XIII z Poznania . 

Jesienne plany wyglądają następująco - najpierw  P 11 , a potem najprawdopodobvniej Halberstadt . No chyba że w Łasku na zawodach cos ciekawego sie pojawi w strefie handlowej.

BTW: polecam sledzic temat stalkerski  na PWM : https://pwm.org.pl/viewtopic.php?f=32&t=84345&start=135

 

3 polubienia

Koronawirus , koronawiru i nudy w domu - kwarantanna . A co robić w moim wieku ? :face_with_tongue::smirking_face:

Ano to…

W sumie zdrowsze niz eksperymenty kuchenne … bo i watroba mniej obciążona i kilogramów ciałka tez nie narasta.

3 polubienia

W młodości próbowałem. Ale skończyło się na paru modelach. Takie plastykowe, z niewielu części. No i jeden taki latający, sklejany z drewnianych fragmentów i obciągany kalką techniczną. Krótko latał, bo podmuch wiatru spotkał go ze słupem telefonicznym. Nie było czego naprawiać.

1 polubienie

@kondotier - dziecięciem będąc ( gdzieś tak za póznego Władka lub wczesnego Edwarda ) w podstawówce miałem modelarnię z prawdziwego zdarzenia . W tamtych czasach nieledwie standart zajeć ponadlekcyjnych . To był mój pierwszy kontakt z “lotnictwem” . Pierwsze co robiłem z bólami strasznymi to funkcjonalny model czegoś o dzwięcznej nazwie “Jaskółka” . Drewienka , papier"japonski" ,cellon i w miare rozsadna górka były potrzebne . Koniec tego konstrukta był mniej więcej podobny do Twojego. tyle że bakcyl lotniczy pozostał😁.

@boberm Właśnie, przypomniałeś mi nazwę. To też była Jaskółka.

1 polubienie

H0, Piko, TT, finka no i gumka modelarska plaska i ta z górnej półki do procy - kwadratowa - składnica przy Jedności Narodowej

2 polubienia

@vidkunsen richtig … i Jaskółka i guma kwadratowa i widełki procy z grubego drutu … i 10 lat . Niestety - było-minęło.

1 polubienie

Najbardziej brakuje mi tych dwóch “rzeczy” które były w każdym kiosku:

2 polubienia

Ło tych żołnierzyków to miał człowiek całe armie, tylko później to jednokolorowe.

A później nastała moda na takie malutkie co miały może z 1cm. :slightly_smiling_face:

Do tego kowboje, indianie rycerze.

Jakby tak człowiek zszedł do piwnicy i w jakiś karton zajrzał to by jeszcze znalazł. :slightly_smiling_face:

@vidkunsenA ja, że byłem grzeczne normalne dziecko to bawiłem się :grin: zabawka z odpustu. Teraz chyba nawet trochę warta.

Świeciła się czacha w ciemności. :slightly_smiling_face:

2 polubienia