Skąd wiem? Stąd, że jest jakiś ogólnie ustalony nurt dziejów historycznych, który przyjął cały świat. Nawet betonowogłowa Rosja. Nie ma sensu szukać dziury w całym - to tak, jakbym ja teraz zanegował wynik Bitwy pod Grunwaldem, albo zarzucił Krzyżakom, że byli pająkami przebranymi za ludzi. Sprawdzisz mnie? No nie. Pokażesz mi fakty i udowodnisz swoje racje? No nie, bo wszystko można podważyć, jak się wie gdzie łom wejdzie, na tym jadą wszelkie teorie spiskowe. Co, jeśli Hitler nie zginął, a poleciał na Księżyc i założył IV Rzeszę?
Czytasz sobie różne rzeczy. Wyciągasz wnioski. Myślisz. Przyjmujesz coś za pewniak na podstawie własnych osądów, nie przeszczepiasz 1:1 to, co zostało napisane / powiedziane. Zatem ewentualne opinie są sprawdzane przez Ciebie. To chyba jasne. Tak jak to, że czytając o pewnych faktach np. w internecie bierzesz za pewniak to, że w ogóle miały miejsce - podobnie robią ludzie o nich piszący. Bo może IIWŚ to tylko taka zbiorowa halucynacja?
Autorytety dzisiaj służą do wycierania sobie tyłka, patrz: faszyści cytujący papieża i bijący ludzi, którzy też go cytują, ale “nie mają prawa”.
Tak jak smerf napisał, są trzy prawdy. Czwarta jest taka, że ta obiektywna nie istnieje, bo z natury nie można jej ustalić, ale to dobry punkt zaczepienia dla poszukiwaczy. Podobnie jest z kwestiami religijnymi i społecznymi - czy bóg istnieje? Tak/Nie, ale… (…). Czy homoseksualiści to wynaturzenie, czy wręcz przeciwnie? Tak/Nie, ale (…). W miejsce wielokropków wstawiasz wspomniany w pierwszym akapicie łom. I szarpiesz, aż ktoś zwróci na to uwagę i przyzna Ci rację, albo ostro zaneguje, to szarpiesz jeszcze mocniej.
Godzinę temu, DaarMoo napisał:
Komuniści też łażą, ale lepiej się tajniaczą.
Popisałbym jeszcze trochę tych pierdół, bo mam filozoficzną naturę, jednak jako zadeklarowany Żyd, murzyn-albinos, pachołek Stalina, włos z brody Lenina i młot na czarownice, poświęcę ten czas na tajniaczenie się, bo mi sierp spod młota wystaje.