Dla mnie Haladyn to póki co najlepszy autor jeśli chodzi o narrację pierwszoosobową, fakt pewnie mógłbym mu parę rzeczy zarzucić, ale musiałbym znów odświeżyć jego powieść. Swoją drogą ogólny zarys historii do teraz mam w pamięci, jedynie zawartość poboczna mi ucieka.
Jeśli chcesz wyraziste postacie z “krwi i kości” to odsyłam do trylogii Sławomira Nieściura: “Wedle Zasług”, “Ostatniego Zeżrą Psy” i “Do Zobaczenia w Piekle”.
Swoją drogą wiedziałeś, że Sławek ze swoim stalkerem został wspomniany w aktualnym numerze CD-ACTION? I nie, nie ja pisałem ten artykuł.
- Nieściura znam -osobiście , ze stronic jego ksiązek. Tworzy krwiste postacie którym daleko do postaci Dostojewskiego - i o to chodzi w tej literaturze! To nie mają byc “Cierpienia Młodego Wertera” ni to egzystencjalne ni to moralne , ani “W Poszukiwaniu Straconego Czasu” - gdzie bohater analizuje sniadanie i jajko na miekko przez dwie bite strony tekstu maczkiem …To ma być lekka , łatwa w odbiorze i przyjemna lektura , która oderwie Nas od szarej codzienności. Znakomita większośc książek z universum Stalkera i Metro jest napisana w tej manierze - pzrygodówka postapo. I tak trzymać.
- Nieściura znam -osobiście , ze stronic jego ksiązek. Tworzy krwiste postacie którym daleko do postaci Dostojewskiego - i o to chodzi w tej literaturze! To nie mają byc “Cierpienia Młodego Wertera” ni to egzystencjalne ni to moralne , ani “W Poszukiwaniu Straconego Czasu” - gdzie bohater analizuje sniadanie i jajko na miekko przez dwie bite strony tekstu maczkiem …To ma być lekka , łatwa w odbiorze i przyjemna lektura , która oderwie Nas od szarej codzienności. Znakomita większośc książek z universum Stalkera i Metro jest napisana w tej manierze - pzrygodówka postapo. I tak trzymać.
Autor miał okazję troszkę nas prześledzić… I jest ucieszony, że komuś jego trylogia przypadła do gustu.
Po przygodach z książkami Gołkowskiego miałem lekkie problemy z wczuciem się w klimat Zony, którą przedstawił nam W. Noczkin, ale chyba najbardziej przypadł mi do gustu Łańcuch Pokarmowy i Oczy Diabła.
Przestałem zbierać CD-Action jakiś rok temu, ale w najnowszym numerze chyba coś było o Chernobylite
Przez wymienionych wyżej autorów (poza Krzysztofem Haladynem) mam problem, żeby przeczytać “Piknik na Skraju Drogi” Struggackich, bo widzę jak mocno obie narracje pierwszoosobowe od siebie się różnią…
Pozostaje mi życzyć udanej lektury.
A Piknik przeczytam za 2-3 lata, gdy będę sięgał po normalną prozę…
- “Piknik ..” to całkowicie inna bajka. Podobieństwo między Universum a Piknikiem jest powierzchowne . Bardzo.
Zdaje sobie sprawę, że jest to powierzchowne. Tylko, że ja akurat do tego podchodzę na zasadzie narracyjnej, Ilekroć sięgałem do “Piknika” to niestety przed oczami stawał obraz jego obraz Stalkerów, które jeszcze mi nie wyszły z pamięci… Ale w końcu poczytam coś klasycznego i wrócę do Pikniku.
Opowieść o Sztychu et consortes skończyłem. Lekki niedosyt pozostał … Aby nie szufladkować sie w jedynie słusznej literaturze :-))))) sięgnałem po cos z całkowicie “innej beczki” - jak mawiali klasycy w czasach normalnych , a nie poprawnych … A mianowicie wczytałem się w książkę niejakiego pana Massie pod dzwiecznym tytułem “Dreadnougth” . Akcja - ze tak to ujmę- dzieje się w jeszce bardziej normalnych czasach , a mianowicie w XIX wieku. Choć określenie "akcja " w tym wypadku nie oddaje istoty ksiązki.
Za “Empikiem”: Dreadnought to nazwa okrętu, który stał się symbolem mocarstwowości państw w okresie od początku XX wieku do wybuchu pierwszej wojny światowej. To właśnie o tym okresie w kontekście rywalizacji dwóch europejskich potęg – Niemiec i Wielkiej Brytanii jest ta książka.
Massie w swoim dziele skupia się przede wszystkim na ludziach władzy – od rodów królewskich, poprzez szefów rządów na admirałach i ludziach związanych z dyplomacją skończywszy.
Barwność postaci i mnóstwo anegdotycznych wręcz historii z nimi związanych, a przede wszystkim znakomite pióro autora sprawia, że książkę czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem, mimo tak wielkiej jej objętości.
Wraz z ksiązkami Barbary Tuchman , w/w pozycja w sposób nieledwie beletrystyczny maluje obraz przełomu XIX i XX wieku - czyli okres najwazniejszy dla dalszych losów Europy. Polecam .
Jeżeli chodzi o Kompleks to jest całkiem solidnie - czuć klimat Metra Głuchowskiego, budowa świata jest podobna, nawet można zauważyć inspiracje z Metra we frakcjach stworzonych przez Biedrzyckiego.
Jedyne do czego trzeba się przyzwyczaić to sposób prowadzenia historii, bo tak Biedrzycki jak i Węcławek lubią miotać czytelnikiem między poszczególnymi postaciami i okresami historii.
Generalnie jak się ma te parę złociszy to można - w moim odczuciu - sięgnąć.
A co do Nieściura - zaczęło się od tego, że dorwałem chyba ostatni nowy egzemplarz “Wedle Zasług” dostępny w internecie… I Bogu dziękować, bo jako całość opowieści, to w całej Fabrycznej Zonie chyba tylko Antymir może się równać z tym, co stworzył pan Sławek. Czy to kształt fabuły, czy przedstawienie historii z perspektywy obydwu stron - no po prostu cudo jak dla mnie. Plus nie czuć za bardzo przesady w fabule z wszelkimi intrygami, co odczuwałem np. w dalszych częściaj serii o Ślepym od Noczkina.
Generalnie to żadnej książki nie planuję się pozbyć… w ogóle, kiedykolwiek - zbyt dobrze się czyta.
No i rzecz jasna oczywiście - na półce wygląda to wprost zarąbiście