Polemizowałem z nim, że to nie Tatry, a Babia Góra. Ale było to słowo przeciw słowu. A dzisiaj mam dowód rzeczowy. Zdjęcia zrobione w tę samą stronę, trochę z innego miejsca, ale to nie ma znaczenie. Bo jak w tym powiedzeniu “… przyszła góra do Mahometa.” , Babia Góra na codzień niewidoczna, albo ledwo widoczna gdzieś na horyzoncie ( jak u Yossariana ), przyszła do kondotiera. Pech, że miałem ze sobą tylko telefon ze słabym aparatem i nie mogłem zrobić zbliżenia.
W rzeczywistości ta widoczna w niebieskim kole zaśnieżona góra jest odległa o 70 km! A “przychodzi” na wyciągnięcie ręki bardzo i to bardzo rzadko. Dlatego chcę się z wami podzielić tym widokiem.
Z wysokości ponad 1000m Szyndzielni, widoki są lepsze, niż z tych 500, z jakich ja zdjęcie Babiej robiłem. Dobrze że ma swoją wysokość i ją nic nie zasłaniało.
Moim hobby, (jedym z wielu z resztą) jest uganianie się za burzami, tzw. Storm chasing. Kiedyś byłem blisko zrzeszony z Polskimi Łowcami Burz i wystąpiłem nawet w TVN 10 lat temu, ale to już stare dzieje. Obecnie Jeżdzę za burzami i fotografuje ten spektakl natury. MAm łącznie ok tysiąca zdjęc i kilkaset filmów nakręconych z przejścia burz. Błyskawice,gradobicia, zjawiska downburst i microburst, shelf cloudy, wall cloudy i nawet funnel cloud (czyli tworzące się tornado) Ponizej kilka fotek z mojej okilicy głównie formacje typu shelf cloud (chmura szelfowa lub Cumulonimbus Arcus). Część fotek robiona była starym telefonem więc jakość nie nadzwyczajna. Na zdjeciu 3 widoczna jest Superkomórka Burzowa (SuperCell) która wiruje wokół własnej osi i w sprzyjających warunach jest wstanie zrodzić tornado.
Dzięki. Takie widoki można zobaczyć przy prawie każdej burzy jaka nadchodzi, jednak tak niewiele osób ma w ogóle czas by spojrzeć na niebo i podziwiać potęgę natury. Najbardziej lubię momenty, gdy stoję tuż przed nadchodzącą burzą, zrywa się chłodny wiatr (czyli prądy zstępujące z burzy), ciska wyładowaniami coraz bliżej i czuć zapach deszczu i gradu. Czuje wtedy niesamowity respekt przed naturą. Jeszcze dekadę temu to potrafiłem cały powiat przejechać za burzą pisałem raporty o prędkości wiatru, sumie opadów, rozmiarze gradu,spadkach temperatury itp, ale teraz nie mam tyle czasu co kiedyś i w zasadzie ograniczam się do rowerowych przejażdżek po okolicy w promieniu ok 10km i podziwiania oraz robienia zdjęć czy kręcenia filmów. Drugim moim hobby jest kolekcjonowanie i odrestaurowanie starych komputerów i konsol, oczywiście tworzenie muzyki (z czego żyję) i jak u reszty userów z forum - S.T.A.L.K.E.R. do tego standard: sport, filmy i seriale, siłownia, rajdy WRC, ogólnie gry komputerowe i konsolowe i znalazło by się coś tam jeszcze, więc podsumowując: na nudę nie narzekam
ATARI 1040STe, rocznik 1989 - jak widać na fotce, pomimo dosztukowanego zasilacza (oryginalny eksplodował pewnego dnia), wciąż żyje. Używałem go do 2004 roku przy tworzeniu muzyki.
Wow, też mam Atari 1040STe, rozbudowana pamięć do 4MB. Fajnie, że go nie wywaliłeś na śmieci. Nie chcesz może go sprzedac? Chetnie bym się nim zaopiekował
Trzymam go przez sentyment, bo to mój ulubiony ze wszystkich komputerów, jakie miałem. Na żadnym innym nie pracowało mi się tak dobrze i owocnie - bez zwiech i wylotów, a ograniczenia techniczne tylko sprzyjały eksperymentowaniu.