Pozostaje siedzieć pod drzewkiem i pić chłodne piwko, zrobiliśmy sobie ostatnio kilka takich taborecików z Akacji (okorować to to było trochę zabawy w tych wszystkich wgłębieniach) Nóżki z pręta zbrojeniowego 12mm to każdego grubasa utrzyma.
Na wsi mam dom po dziadkach, to często tam siedzę, jakoś wolę na wieś pojechać niż w mieście pomiędzy blokami siedzieć. A są i stawy i lasy dodatkowo to jest gdzie się szwendać.
Mam jeszcze ponton taki spory dwuosobowy ale ostatni raz pływałem nim po podwórku w tą wielką powódź z 1997r to teraz jak guma struchlała to faktycznie mógłby być Titanic Aż muszę kiedyś wyciągnąć i sprawdzić czy działa gumsko było grube i solidne to może jeszcze ok.
Do morza mam daleko, na “Jajorkę” nie pojadę bo mnie nie stać. To muszę do upałów przygotować się w wersji LOW
Moje morze. (Bo nad zbiornik to nie ma co chodzić bo przeważnie syf woda jak sinice zakwitną, a wiatr pcha je na moją stronę zbiornika, no i tu mam ciszę i spokój)