Faktycznie, po przyjściu do baru, od razu z nim rozmawiałem i w oknie dialogowym nie było opcji na odtrutkę. Teraz przyjdę i się prześpię gdzieś na boku te trzy godziny. Zobaczymy, czy po spaniu, okno dialogowe się zmieni.
Miałeś tą sytuację ze zwalczaniem zombich przy wejściu do Rostoka? Bo ja wchodziłem dwa razy i nie miałem.
A co dotyczy walki w czasie ucieczki.
Z zachachmęconych rzeczy, korzystałem tylko z amunicji i apteczek. To co znalazłem przy zabitych najemnikach, było lepsze od schowanego. Nawet takiego łaciatego Wintara też im zabrałem, zabrałem snajperki, strzelby, wszystko w b.dobrym stanie. To samo z wdziankami. Do pomieszczenia Aurena dotarłem względnie łatwo, ale tylko dzięki szybkim zapisom. Po drodze miałem tylko 5 czy 6 najemników. Padłem oczywiście po kilka razy przy każdym zakręcie czy przejściu przez drzwi, ale to z powodu respawnu za plecami i to w pomieszczeniach bez drugiego wejścia i strzałów przez ścianę. Gdyby to były kule, to bym zrozumiał. Ale to był śrut ( jak go w końcu zabiłem, w strzelbie była taka amunicja ).
Resztę, bez dwu czy trzech, wytłukłem gdy próbowali wejść z korytarza do pomieszczenia Aurena. Stałem za biurkiem, z wychyłu. Miałem już znalezionego Wintara celownikiem optycznym i snajperkę. Żeby się dostać do Grohin bez ponownego przechodzenia przez budynek, chciałem wyjść przez tą “kiszkę”. Ale jest to praktycznie nie możliwe, bo pod nią czeka cała banda, która nas zatłucze, gdy tylko dotkniemy ziemi nogami. Poszedłem więc do niego z tyłu tego budynku do którego wchodzimy do kiszki. Jest tam przejście na niskim kucaniu, ale z promieniowaniem. Wychodzimy tam, gdzie zawsze były schowki za anomaliami ( od strony placu ), mały zygzak i jestesmy nad Grohinem. Mnie raz się tam przytrafił schowek,a przy innym wejściu na lokację, już go nie było, choć plecak leży.
A jak już wyszedłem z rury, to najpierw próbowałem dojść do płotu, co mi się udało bez problemu, ale droga wzdłuż niego była rzezią. Byłem okrążony i jak bym się nie ruszył, to zawsze się jakiemuś wystawiłem. No i ten spawn. Byłem w krzaku, NPCa w nim nie było. Wyszedłem aby strzelić, NPC wali do mnie z krzaka. Ale znalazłem taki sposób, że dwa, trzy razy strzeliłem po załadowaniu gry z tego samego miejsca. Przy kolejnym, szybko przebiegłem w inne miejsce, a mod posłał NPCów, tam gdzie byłem poprzednio. W ten sposób zyskiwałem teren, aż dotarłem do takiej dolinki z maszynami. To jest względnie bezpieczne miejsce, bo nie dostajemy ognia w plecy. Dodane do mini mapy kropki wrogów pomogły w rzuceniu granatów bez zbytniego wychylania się. A z dolinki krótka droga do teleportu. Na dwie, no trzy apteczki. Tam schowałem się między skarpą a kamieniami. I bieg do teleportu, oddzielony od NPCów, tym głazem przy teleporcie i bez zatrzymania skok w teleportację.
I jeszcze jedno. Występują w modzie artefakty, wywołujące szok lub psi działanie podczas podnoszenia. Mając ich kilka - nawet rożnych - w schowku, nie należny brać ich opcja zabierz wszystko, bo się zginie. Tylko branie pojedynczo, z małymi przerwami.