Jump to content

Przyjaciele Stalkerzy


danieldino
 Share

Recommended Posts

CZ??? 1

8:30 a jego dalej brak, zapal? papierosa mo?e czas szybciej minie, ta to jest to poranny papieros i ja, nikogo innego, znów kto? dzwoni ??

- S?ucham ?? - odpowiedzia?em grzecznie.

- Daniel, przepraszam ale si? spó?ni?, musz? jeszcze zapasy kupi? jakie? ?arcie i takie tam.

- Kurwa Janek, wcze?niej nie mog?e? zadzwoni? zrobi? bym sobie jeszcze kawy a, a zreszt? to kup jeszcze fajki.

- Dobra, a jest ju? z tob? Ernest ??

- Nie, pewnie jeszcze ?pi, zaraz zajd? po niego a ty si? po?piesz. Jak by co, b?d? u Erniego.

- Dobra na razie.

No to ?adnie, ja z rana bez kawy i jeszcze bud? Ernesta, o u niego wypij? kaw? ta to dobry pomys?.

- dryn dryn - dzwonek do drzwi.

- Ju? otwieram - krzyczy Ernest

- Ty pakuj manatki, zrób mi kawy do termosu i jazda. Widzimy si? na przystanku.

Oj, mam nadziej? ?e nie zapomni o kawie. Wybra? sobie mieszkanie na 4 pi?trze co on jogging trenuje czy co ?? A dobra dajmy sobie z tym spokój. Znów ten przystanek czyli czas na kolejnego papierosa, zobacz? do torby czy mo?e czego? nie zapomnia?em, ta kurtka jest, maska jest, r?kawice s?, pieni?dze s?, skarpety s?, apteczka jest, banda? jest, wiedzia?em Daniel debilu a pistolet gdzie ?? Aj o czym ja my?la?em, dobra za 10 min gdzie? b?dzie Janek to trzeba si? streszcza?. Wbieg?em do domu chwyci?em za pistolet i paczk? naboi, schowa?em do torby i pobieg?em na przystanek, Ernest ju? tam by?.

- Siemano co tam ?? - powiedzia?em

- A nie mów wczoraj za?atwia?em t? pieprzon? bro?.

- A co za?atwi?e? dla nas ?? H? ??

- Ta, mam Ak 74, Akm 47/2 i Chestera

- Ta ta, zamawiam Ak 74.

- A ja Akm, za?atwili?my Janka hehe.

- Co ty, Chester dobra bro?, b?dzie bardzo u?yteczny. A tak poza tym która godzina ?

- Ju? 9:15 a co ??

- Gdy dzwoni? do mnie Janek by?a 8:30, ale dobra jedzie wreszcie.

Podszed?em do wozu otworzy?em baga?nik, wrzuci?em torb? moj? i Erniego i wsiad?em do auta.

- Co jest ?? Wolniej nie mog?e? ??

- Ale ...

- To by?o pytanie retoryczne, masz to twoja bro? - wzi??em Chestera i rzuci?em mu na kolana.

- Dzi?ki, my?la?em ?e dostan? pieprzone Ak.

Zdziwi?em si? gdy to powiedzia?, obejrza?em si? na Erniego a on oczy mia? jak 5 z?oty, by? widocznie bardziej zdziwiony ode mnie. Ostatnie chwile szykowania si? i taa zapomnia? bym.

- Erni ?? - zapyta?em.

- Tak ??

- Masz mo?e termos z kaw? ??

- No jasne, poranek bez kawy to jak ?mier?. Trzymaj.

- Dzi?ki ah kawa z ranka mm. Janek te? chcesz ??

- Nie dzi?ki. - odpowiedzia?

- Dobra ruszamy moi drodzy.

Wyruszyli?my o 9:35, kierowali?my si? na Czarnobyl. Jedziemy ju? 8 godzin i zaraz b?dziemy na miejscu. To tu Stra? graniczna pilnuj?ca wej?cia do Strefy, wyci?gam ju? dokumenty ?eby nie by?o zb?dnego szukania. O dziwo nie wida? nikogo przy szlabanie, pustki.

- Halo ?? Jest tam kto? ?? - krzykn??em.

Nikogo nie wida? mo?e ?pi?, wcale bym si? nie zdziwi?, w ko?cu maj? tu zapierdziel niez?y.

- Dobra ch?opaki czekajcie w wozie, sprawdz? co tam si? dzieje - powiedzia?em do przyjació?.

Dobra idziemy, zajrz? przez okno ale i tam nikogo nie widz?, wejd? do ?rodka,

- Halo ?? - krzykn??em niepewnie.

Cisza, na pod?odze le?? tylko ?uski, czyli co? musia?o si? tu dzia?, dobra spieprzam st?d. Pobieg?em do auta, usiad?em i da?em ch?opakom sygna? ?eby ruszali.

- I co ? By? kto? ?? - dopytywali si?.

- Nikogo nie by?o, na pod?odze le?a?y tylko ?uski, by?a strzelanina.

- A zw?oki, krew ???

- Nic, kompletnie.

Usiad?em wygodnie, i zacz??em my?le? co si? tam sta?o ?? Mo?e mutanty ?? Albo bandyci ?? Dobra przestan? o tym my?le?, teraz trzeba my?le? o strefie. Nagle us?ysza?em huk, i zacz??o trz??? autem które po chwili si? zatrzyma?o.

- Kurwa co jest ??? - krzykn??em.

- Jaki? pies, du?y czarny - odpowiedzia? nerwowo Janek.

Wyszed?em z Ernestem sprawdzi? co si? sta?o, na drodze le?a? rozwalony pies, a wóz by? ju? do niczego. Trzeba by?o wzi?? manatki i i?? na piechot?. Szli?my tak 2 godziny, by?a ju? 19 z groszami, trzeba by?o znale?? nocleg, na uboczu sta?a ma?a 2 pi?trowa chatka, postanowili?my tu przenocowa? .......

CZ??? 2

Zimno si? robi, trzeba rozpali? ognisko.

- Dobra ch?opaki robimy obóz na 2 pi?trze id?cie rozpakowa? manatki, a ja id? po chrust na ognisko, nie zapomnijcie pozabija? dechami okien.

- Spokojnie - odpowiedzieli.

Dobra teraz chrust, na szcz??cie jest go pe?no wokó? domu. Min??o 15 min, a ja tego chrustu nazbiera?em jak na miesi?c pobytu w tym domku. Id? ?ykn?? jeszcze letniej kawy i id? przegl?dn?? okolic?. Obszed?em domek w promieniu 50 metrów, i nic nie ma. Czyli noc b?dzie mo?liwie spokojna.

- O, widz? ?e pozabijali?cie dechami okna, to dobrze bo na pewno b?dzie wia?o.

Roz?o?y?em stary materac w rogu i po?cieli?em sobie ?piworem. Ta teraz czym? trzeba zastawi? drzwi, mo?e ta szafa na dole ?? Ta ona b?dzie w sam raz. Wnie?li?my szaf? na gór? i nawet star? kanap? na której b?dzie spa? Erni z Jankiem. Zastawili?my drzwi i usiedli?my przy ognisku, wreszcie ciep?o i przyjemnie. Na dworze s?ycha? wycia psów, nawet odg?osy dochodz?ce z 1 pi?tra.

- Dobra ch?opaki, zjemy i idziemy spa? co nie ??

- Ta, jestem padni?ty strasznie. - ziewaj?c odpowiedzia? Erni.

- A ty Janek co ?? Nie idziesz spa? ??

- Zg?upia?e? ?? Nie mo?na spa? w Strefie.

- Bo ?? Czy do ko?ca zdurnia?e? ??

- Nie s?yszeli?cie plotek kr???cych o tym miejscu ???

- Jakich znów plotek ?? he ??

- Powiem wam jedn? rzecz. W tej cz??ci Zony kompletnie nie wolno spa?? Ja mam szcz??cie, bo ja i tak nie mog? spa?, ale ludzie miewaj? takie koszmary? Czasem nie budz? si? rano. Niektórzy na przyk?ad dostaj? ataku serca. Cz??? wpada w furi?, cz??? ?wiruje? Ale podobno jest jedno lekarstwo. Je?li naprawd? musisz si? przespa?, znajd? stare wiadro? mo?e by? du?y garnek? czy co?? Byle tylko nie mia?o dziur? Wsadzasz g?ow? do ?rodka i smacznie ?pisz?

- Zg?upia?e? ?? Hahaha s?ysza?e? Erni ??

- Tak, s?ucham go bardzo uwa?nie. hahaha - powiedzia? to wybuchaj?c ?miechem.

- ?mia?o, mo?ecie si? ?mia?, ile wlezie. Pogadamy za kilka dni, jak b?dziecie pada? z wycie?czenia. Idioci? No to powiedzcie mi, po choler? trepy ?a?? i szpanuj? tymi he?mami, co? No w?a?nie! Przez dwa lata ani widu, ani s?ychu, a teraz wsz?dzie ich pe?no! A te ochraniacze na mózgi to co? nowego. Kto? znalaz? trupa jednego z wojskowych i obejrza? sobie. Wewn?trz jest siatka zrobiona z cienkich miedzianych przewodów, po??czona z podszewk?. Po choler? takie co?? Zapami?tajcie, co wam powiem - za tym wszystkim kryje si? co? bardzo dziwnego.

- Mo?e masz racj?, mo?e na serio tak jest ?? Ale dzisiaj ?pimy bez garnków.

- No w?a?nie Daniel, idziemy spa?.

Zasn??em bardzo szybko. ?ni?o mi si? niebo a na nim pe?no ptaków, ale nie rozumiem tego snu. Jest 7:45 Janek nie ?pi, ale trzeba budzi? Ernesta. Chcia?bym jeszcze pole?e? bo tu w strefie poranki s? takie ch?odne. Ale trzeba rusza? dalej.

- Ernest bud? si? - krzykn??em mu do ucha.

- Kurwa debilu, nie drzyj mi si? do ucha !! Nie mog?e? mnie normalnie obudzi? ??

- Dobra przepraszam.

- Nic si? nie sta?o ale bud? ju? mnie normalnie.

Mia?em ochot? na porannego papierosa, ta to by? strza? w 10. Kurcz? tylko spali?em wczoraj ostatniego, cholera mog?em kupi?, zaraz przecie? Janek kupi?.

- Janek rzu? fajkami. - powiedzia?em - Dzi?ki.

Ah ten papieros, brak mi tylko kawy, ale kawa teraz nie jest tu najwa?niejsza, trzeba i?? dalej, nie mo?emy tu zosta?, niby 10 km ale i tak za blisko stra?y granicznej. Ta spakujemy tylko rzeczy i robimy wypad. Jest ju? jasno, na szcz??cie, jeste?my nowi w zonie wi?c nie mo?emy pozwoli? sobie na b??dy które mog? kosztowa? nas ?ycie.

- Dobra ch?opaki wyruszamy - powiedzia?em dopalaj?c papierosa.

Odsun?li?my szaf? i wyszli?my na drog?, szli?my dalej wzd?u? drogi która jak na razie prowadzi?a do nik?d, z daleka w lesie widzieli?my watahy psów, które jak opowiadali mi koledzy s? ?lepe.

Nie raz w?ród nich by? wielki czarny pies, taki sam jakiego przejechali?my po drodze. Zacz??em czu? si? nieswojo, ta atmosfera grozy, tylko my i mutany, byli?my przera?eni tym co tu ogl?dali?my, raz nawet us?yszeli?my krzyk jakiego? stalkera wtedy odruchowo zacz?li?my strzela? gdzie popadnie ze strachu. Doszli?my w ko?cu do wielkiej polany gdzie z daleka by?o wida? mieszcz?cy si? na niej, obóz stalkerów. Postanowili?my ich odwiedzi? .....

CZ??? 3

Postanowili?my ich odwiedzi? .....

Zacz?li?my i?? w ich kierunku, ale zauwa?yli nas, zacz?li do nas krzycze?

- Stójcie, kim jeste?cie ??

- Jeste?my stalkerami, wolnymi oczywi?cie - krzykn??em z daleka.

- Dobra ruszcie si? bo zaraz b?dzie si? ?ciemnia?, i nie chcemy kogo? zastrzeli? - odpowiedzia? i wróci? na stanowisko.

Mogli?my bezpiecznie ruszy? ju? w ich kierunku. Gdy doszli?my do obozu, rozsiedli?my si? i zacz?li?my rozmawia? ze stalkerami o zonie i reszcie rzeczy które si? tu znajduj?.

- Wy, koty, lepiej uwa?ajcie! Ka?dy szelest, ka?dy ruch? Nawet je?li obok przebiega pieprzony zaj?c? Chocia? niech Bóg was chroni przed spotkaniem z tutejszymi zaj?cami? Tak czy inaczej - tutaj musicie uwa?a? ca?y czas. Magazynki i granaty pod r?k?, palec zawsze na spu?cie. Gdy tylko co? zauwa?ycie, natychmiast wystrzelcie pó? magazynka. Widzicie co? za krzakiem? Najpierw strzelajcie, pó?niej pytajcie o nazwisko. Tutaj podstawa szkolenia brzmi: za du?o my?lisz, sko?czysz jako karma dla psów ! - od razu powiedzia? do nas ich dowódca.

- Ale jak spotkamy tzw. Kontrolera ?? S?ysza?em ?e to straszny mutant ?? - odpowiedzia?em z zaciekawieniem.

- A co do kontrolerów, to zupe?nie inna historia. Jak us?yszycie szelest, strzelajcie i natychmiast padnijcie na ziemi?! Niewa?ne czy na plecy, czy twarz? w dó?. Kontroler chwyci was, gdy tylko was zobaczy - musi si? koncentrowa? czy co?. Wi?c przyczajcie si? i ws?uchajcie si? w odg?osy, ?eby wiedzie?, czy jaki? gnój nie idzie w waszym kierunku. Mo?ecie po cichu prze?adowa? bro?, wyci?gn?? granaty? A je?li jest zupe?nie cicho, policzcie do trzech i? Zabierajcie dup? w troki! Jak najdalej si? da! Zrozumiano? Rekruci? Miejcie si? ca?y czas na baczno?ci, tylko tak da si? tu prze?y??

- Rozumiemy, na pewno przyda si? nam to w strefie. - powiedzia?em ziewaj?c.

- A tak w ogóle to po co tu przyjechali?cie i sk?d jeste?cie ?? - zapyta? z zaciekawieniem.

- My jeste?my tu dla pieni?dzy i jeste?my z Kijowa.

- My?lisz, ?e forsy si? ?atwo mo?na dorobi?? To si? zajebi?cie mylisz! Za friko to tutaj mo?na tylko oberwa? jakim? gównem albo dosta? kulk? od stalkera? G?ówka musi pracowa?. G?ówka musi pracowa? tam, a tutaj tym bardziej. Tuman za d?ugo tu nie przetrwa. Daleko te? nie poci?gniesz, je?li wszystko co masz, to kuku na muniu?

- No nie zupe?nie, ale lepiej tu sobie zarobi? ni? po za stref?.

- Tak tu macie racj?. - odpowiedzia?, i poszed? spa?.

Kurcz? a my?la?em ?e to sielanka te ?ycie w strefie a tu ?mier? czeka na ka?dym kroku. Dobra trzeba si? szykowa? do spania bo jutro trzeba wyruszy? do wioski.

- Ej ty widz? ?e zasn?? nie mo?esz, podejd? no do mnie opowiem ci pewn? histori? - powiedzia? do mnie jeden z wartowników.

- No mów - odpowiedzia?em

- To by?o jaki? miesi?c temu... wkradamy si? do tego hangaru, co nie? Wsz?dzie kurz i paj?czyny. Syfu a? po dach. Detektory milcz? jak zakl?te - jakby nikogo wokó? nie by?o, ale wydaje si?, ?e nawet my sami nie istniejemy. No i ustawiamy si? na pozycjach wzd?u? granicy: Saniek pierwszy, reszta go os?ania? a tu nagle - JEBUDU! Pod sufitem by?y takie wielkie, przerdzewia?e ?elazne belki, no i jedna si? oderwa?a i leci w dó?! Saniek jakim? cudem uskoczy?, a to gówno r?bn??o dok?adnie tam, gdzie sta? chwil? wcze?niej. Saniek si? rzuca, przetacza i nawet nie wstaje - le??c na ziemi, zaczyna grza?! No to my wariujemy i te? strzelamy jak idioci. Wtedy Saniek drze si? wniebog?osy, co? o potworze w rogu. Ja si? patrz? i nic nie widz?? Dok?adnie, ca?a operacja leg?a w gruzach, totalna zjebka? ?azimy po ruinach jakie? pi?? minut, ka?dy patrzy, gdzie idzie - pilnujemy si?, ?eby znów nie wej?? pod belk?. I to by? niez?y schiz, stary - co chwila który? co? widzia? i grza? po ?cianach ile wlezie. Dwóch naszych ca?kiem dojecha?o - jeden wpad? do dziury, a drugiego zmia?d?y?y drzwi, które wypad?y z zawiasów. To si? zajebi?cie wpieprzyli?my, bo wida?, ?e kto? z nami pogrywa! No to w??czamy ochron? psioniczn?, w ka?dy róg rzucamy po granacie gazowym i czekamy z palcem na spu?cie. - mówi? energicznie.

- To mieli?cie nie z?? jazd? .... - powiedzia?em.

- S?uchaj dalej .... Czekamy i czekamy? Wychodzi na to, ?e sukinsyn lata? czy co? w tym stylu? My ganiali?my w kó?ko, a ten si? czai? na suficie i zrywa? boki ze ?miechu? Ol?ni?o nas za pó?no - i kompletnie przypadkiem. Gnój poluzowa? jeszcze kilka belek i pó? dachu leci w dó?, prosto nam na g?owy - czterech go?ci rozp?aszczy?o na miejscu? Ale dorwali?my jebusa! Jak tylko Saniek us?ysza? szelest na suficie, odruchowo wypali? - i to by? zajebi?cie szybki odruch, mówi? ci! Szkoda, ?e nie s?ysza?e?, jak to co? wy?o! Wszyscy si? rzucili?my i ka?dy napieprza? z tego, co mia?? Jebus run?? w dó? z takim jazgotem, ?e prawie mi krew z uszu posz?a. Sukinsyn dosta? za swoje - pa?owali?my, kopali?my, a Saniek wyci?gn?? kos?, ?eby dziada rozpru?? Có?, dowódca nas wszystkich odci?gn??, bo inaczej by?my to bydl? rozwalili na kawa?ki?

- Ta i co dalej z tym cia?em ?? - wykrztusi?em z siebie zdanie.

- Sprzedali?my to naukowcom, dobra id? spa? i tak b?dziesz mia? ci??k? noc ......

Mia? racj? by?em strasznie przera?ony, ze strachu to nawet przytuli?em si? plecami do jednego ze stalkerów, jedyne co mnie zdziwi?o to, to ?e Janek ?pi, no có? pewnie by? padni?ty jak wszyscy, wlaz?em w ?piwór i poszed?em spa?. Obudzi?em si? wcze?nie rano, warty by?y ju? zmienione postanowi?em zapali? papierosa, có? tylko to mi zosta?o. Strasznie zimno jest tutaj.

- Ej stalkerze ile kilometrów st?d jest wioska ?? - krzykn??em

- Z 3 ale zaprowadz? was tam musz? zaj?? do kolegi odebra? d?ug. - odpowiedzia?

- Ok dzi?ki.

To jeden problem mamy z g?owy. Ale ta historia nadal mnie przera?a, mam nadziej? ?e tego nie spotkamy po drodze, nie fajnie by?o by gdyby?my zgineli na samym pocz?tku wyprawy. Dobra jeste?my spakowani, to teraz trzeba sprawdzi? bro?. Moja jak zawsze by?a sprawna, Erni i Janek te? na swoje nie narzekali.

- Ch?opaki wyruszamy, nie ma czasu na g?upoty i na pierdzenie w sto?ek - powiedzia?em spokojnie, nie okazuj?c strachu. Wyruszyli?my z pozosta?ymi stalkerami, dok?adnie by?o ich trzech, jeden to dowódca posiada? MP5, i dwóch stalkerów uzbrojonych w Chestery. Szli?my tak oko?o godziny, powolnym spacerkiem, po drodze dowódca stalkerów od??czy? si? z jednym ze swoich ludzi i poszed? do hangaru, z którego by?o s?ycha?, granie na gitarze i ?miech. Po oko?o 15 min doszli?my do "Wioski", zdziwi?em si? ta wioska to 3 domki na krzy?. Jeden domek by? pusty wi?c postanowi?em w nim przenocowa?, w nast?pnym widzia?em 2 stalkerów którzy siedzieli sobie przy ognisku g?o?no gadaj?c i tam w?a?nie poszed? nasz "przewodnik", w 3 by? ma?y Bar.

- Hehe, ch?opaki chata wolna, bar obok no no szykuje si? impreza - powiedzia?em z pe?nym entuzjazmem - chod?my pierw si? rozpakowa? ......

CZ??? 4

- Hehe, ch?opaki chata wolna, bar obok no no szykuje si? impreza - powiedzia?em z pe?nym entuzjazmem - chod?my pierw si? rozpakowa? ......

Weszli?my do domku, w domku by?y 3 pokoje, drugi pokój by? raczej kuchni?, wida? po tym ?e stoj? stare kuchenki, w pierwszym natomiast sta?y ?ó?ka, by?o ich 6, a w trzecim by? piec chocia? to najwi?kszy z pokoji.

- Erni - krzykn??em - We?cie z Jankiem przenie?cie te ?ó?ka do najwi?kszego pokoju z tym piecem i najlepiej go rozpalcie.

- Spoko, ju? si? robi - odpowiedzia?.

Ja natomiast wyszed?em na dwór i obszed?em dom do o ko?a min??o z 30 min i zauwa?y?em ten element; okna, by?o ich du?o

- Zaraz 1, 2, 3, 4, 5, 6, tak 6 okien, kurcz? b?dziemy ?atwym celem dla innych stalkerów oraz mutantów - pomy?la?em. Wszed?em znów do najwi?kszego pokoju w domku.

- Wooow - krzykn??em - co tu si? sta?o ??

- A ma?e przemeblowanie - powiedzia? Erni - wnie?li?my ?ó?ka do naszego pokoju, rozpalili?my w piecyku, znale?li?my stare materace to po?o?yli?my na ?ó?kach.

- Ej a ta szafa - krzykn? Janek - co z ni? ??

- Chod? na chwil? tutaj nic nie rób, musimy co? obgada? - powiedzia?em z u?miechem na twarzy - Ch?opaki a mo?e zostaniemy tu h? ?? Mamy blisko do baru, nigdy nie b?dziemy sami bo zawsze s? tu jacy? stalkerzy.

Janek i Erni patrzyli na mnie z u?miechami jakby sami o tym pomy?leli.

- Jasne - krzykn?li razem.

- No to super - ucieszy?em si? - ale jest sprawa, trzeba zabi? okna i to dok?adnie, tak by nie by?o ?adnych luk i najlepiej od ?rodka wzmocni? blachami.

- Ju? si? robi - powiedzia? Janek - ale przynie?cie deski.

Janek schyli? si? do plecaka i wyci?gn? ... skrzynk? z narz?dziami.

- Kurwa sk?d j? masz ?? - wydar?em si?.

- Z domu, a niby sk?d, co my?lisz ?e w domku przy granicy patykami przybi?em deski ?? - powiedzia?.

Da?em mu spokój, i wyszed?em z Ernim po deski. Poszli?my najpierw do domku gdzie byli stalkerzy. Tak strza? w 10, by?o par? desek, wi?c zapakowali?my je i poszli?my do naszego domku.

Podali?my Jankowi deski i poszli?my szuka? blach, niestety nie by?o ?adnych, ale nie zagl?dali?my do Baru, tak ?e?my si? do nie go udali. W barze by?o 2 stalkerów i oczywi?cie barman.

- Witam, co poda? - powiedzia? grzecznie.

- Nie, nic na razie - odpowiedzia?em - chcieli?my si? zapyta? czy nie masz przypadkiem kilku blach na zbyciu ??

- Mam mam, na zapleczu a tak w ogóle to Sasza jestem - przedstawi? si?.

- Ja jestem Daniel a to jest Ernest.

- Witam - powiedzia? Ernest.

Czekali?my mo?e z 5 min, i po kolei wynosi? nam blachy, przy okazji zapalili?my sobie papierosa.

- Tyle ch?opaki starczy ?? - krzykn? z zaplecza.

- Tak, tak dzi?kujemy, a w ogóle to b?dziemy s?siadami - za?artowa?em.

Udali?my si? z tymi blachami do Janka, akurat zabija? ostatnie okno, po?o?yli?my blachy i zacz?li?my sprz?ta?. Szaf? przenie?li?my do kuchni by tam trzyma? nasze zapasy. W 1 pokoju zosta?a kompletna pustka oprócz 3 ?ó?ek, postanowili?my je ustawi? i zrobi? z tego pokój dla innych stalkerów. Cztery godziny pó?niej wszystko by?o gotowe, nawet drzwi do budynku zrobili?my i wzmocnili?my blachami. Dom wygl?da? od ?rodka jak forteca, a my czuli?my si? bezpiecznie. Nasz? skrytk? zrobili?my w naszym pokoju na poddaszu. Odpocz?li?my troch?, przy tym atmosfera opada?a.

- I co teraz ch?opaki robimy ?? - powiedzia? Ernest.

- Kupujemy wódk?, ?arcie i inne pierdo?y i pakujemy tutaj a pó?niej pijemy - powiedzia?em.

Wszystkim ten pomys? si? spodoba?, policzyli?my pieni?dze i poszli?my do Baru.

- Cze?? i co tam jak wasz domek ?? - powiedzia? Sasza.

- A no jak forteca - powiedzia? Janek - przyszli?my po ?arcie, picie i reszt? rzeczy.

- To co poda? ???

- No to tak, 3 wódki, 20 konserw, 10 napojów energetycznych, 20 kie?bas, 6 apteczek, 6 magazynków do Ak, i 30 nabojów do Chestera - powiedzia?em.

- Ok, ju? daj?, poczekajcie chwil?.

Po 15 min mieli?my wszystko czego nam trzeba, ale mogli?my ju? zapomnie? o kasie wszystko stracili?my ale có? takie ?ycie. Zanie?li?my wszystko do domu, pouk?adali?my wszystko jak nale?y. Nasta? wieczór, by?o oko?o 20 z daleka by?o s?ycha? szczekanie psów, zacz??o robi? si? zimno wi?c wsta?em i poszed?em zamkn?? drzwi. Drzwi zabarykadowa?em 3 dechami, po czym wróci?em do pokoju :

- To co ch?opaki pijemy nie ?? - powiedzia?em podaj?c ka?demu z przyjació? butelk? wódki - Jak ja si? ciesz? ?e jeste?my tu razem a w ogóle to jak wam si? tu podoba ??

- Kozacko jak w domu u mamy - powiedzia? Erni.

- No wszystko fajnie tylko trzeba jutro wybra? si? do roboty, bo raczej z tymi kurtkami nic nie zrobimy, a swoj? drog? ciekawe jak wygl?da artefakt, mi si? zdaje ?e to kula która b?yszczy - powiedzia? Jurek.

- Spokojnie na wszystko przyjdzie czas, co do artefaktów widzia?em kiedy? jeden na ul. Lenina w Kijowie chyba wtedy naukowcy si? nim chwalili, mówli ?e nazywa si? " kotlet ", heh rozbawi?a mnie wtedy nazwa ale gdy spyta?em z czego jest to a? mnie dreszcze przesz?y ... - odpowiedzia?em.

- Ale z czego on by? ?? - zapytali oboje.

- " Kotlet " tworzy si? w jakie? grawitacyjnej anomalii która jednym s?owem zgniata cz?owieka, no wi?c ten artefakt by? z ludzkich szcz?tków i ze szcz?tków mutantów - odpowiedzia?em z grymasem na twarzy.

- Dobra ch?opaki zacznijmy pi? za nasze zdrowie, ?ycz? nam jak najwi?cej artefaktów i tego by ka?dy z nas wróci? do domu w ca?o?ci - powiedzia? Erni.

Po oko?o godzinie zosta?y puste butelki, a my spali?my w najlepsze. Obudzi?em si? nad ranem o dziwo równo ze wszystkimi. Ubrali?my si? i wyszli?my na porann? rozgrzewk?. Rozgrzewali?my si? d?ugo bo sprawno?? fizyczna w zonie to podstawa. Poranek nas pocz?stowa? ch?odnym wiatrem wi?c zapalili?my po papierosie.

- Tak tego trzeba mi by?o jak to cz?sto mawiam, dzie? bez papierosa z rana jest do dupy - powiedzia?em do reszty.

Poszli?my do Baru, gdy weszli?my zauwa?yli?my siedmiu stalkerów, 3 z nich widzieli?my w tamtym domku na pocz?tku.

Ernest i Janek poszli z nimi porozmawia?, ja natomiast podszed?em do Saszy i powiedzia?em:

- Kim oni s? ??

- Sze?ciu z nich to Koty jak wy a tamten w tym zielonym kombinezonie to " ?pun " trenuje tu ka?dego Kota, jest ze mn? od pocz?tku - powiedzia?.

CZ??? 5

- Dzi?ki - powiedzia?em po czym ruszy?em w kierunku " ?puna ", by? to wysoki, barczysty facet. Na sobie mia? kombinezon, by? koloru khaki taki jak? mia?a mój plecak.

- Witam - przywita?em si?, po czym dalej ci?g?em gatk? - Jestem Daniel i jestem tu nowy. Stalker spojrza? na mnie, wpatrywa? si? we mnie z minut? po czym odezwa? si?:

- Cze?? jestem Andrij ale wol? ksywk? " ?pun " zreszt? wszyscy na mnie tak mówi? - z?apa? oddech i ci?gn? dalej - Jak pewnie dowiedzia?e? si? od barmana jestem tu swego rodzaju nauczycielem, ucz? koty jak przetrwa? w Strefie, powiem ci ?e nie ?ato jest komu? wpaja? nowe zasady jakie tu panuj?, chod?my do stolika wszytko ci wyja?ni?.

Mówi?c to chwyci? mnie wielk? r?k? za ramie i poszli?my do najbli?szego stolika, po czym usiadali?my przy nim. ?pun zamówi? u barmana 2 kieliszki, a ja pocz?stowa?em go papierosem.

Palili?my w ciszy, po czym zapyta?em :

- Co to za kombinezon ?? Za ile mo?na go tu dosta? ??

- To kombinezon stalkera ..... tak go tu nazywaj?, chodzi w nim ka?dy do?wiadczony stalker któremu uda?o si? prze?y?, mo?na go zamówi? u barmana za 5 tysi?cy rubli - odpowiedzia?.

- Oooo to du?o forsy jak na taki kombinezon nieprawda? ?? - odpowiedzia?em.

- Tak, ale lepiej to ni? gówno powiem ci szczerze, ten kombinezon nie raz uratowa? mnie od kuli, ale i tak mi si? nie przyda bo jutro go wymieniam na kombinezon " Turysty " - wyja?ni? mi.

- To jak wyrzucisz go czy jak ?? Ch?tnie bym go od ciebie kupi? ale nie mam kasy, wszystko wydali?my na jedzenie, amunicj? i dom, znajdziesz go po drugiej stronie, znajduje si? tam pokój dla stalkerów szukaj?cych miejsca do przenocowania - powiedzia?em.

- Ok .... Wiesz co ci powiem, oddam ci go w zamian za przys?ug? - powiedzia? tajemniczo.

- Jaka to przys?uga, wyja?nij o co ci chodzi .... - odpowiedzia?em.

- Dobra powiem wprost ..... udaj si? z 2 stalkerami na pewne wzgórze tam odb?dzie si? transakcja z bandytami - powiedzia? ci?gn?c dalej - Kupujemy od nich bro?, ty masz os?ania? naszych i ewakuowa? ich wprost do tego baru.

- Ok, kiedy mam wyruszy? ?? - zapyta?em.

- Za 30 min, je?li mo?esz .... - powiedzia?.

- No, dobra ... - odpowiedzia?em.

Wsta?em od stolika, po czym wypi?em kieliszek wódki który przyniós? nam barman, ruszy?em do Ernesta i powiedzia?em:

- Id? zarobi? troch? kasy, czekajcie na mnie tutaj w barze.

Po czym szybko wyszed?em z baru. Gdy by?em na zewn?trz uda?em si? do pokoju, tam na?o?y?em plecak i wzi??em karabin i tylko jeden magazynek który by? ju? pod??czony. Uda?em si? przed bar gdzie czeka?o na mnie dwóch stalkerów, ubranych w ?ó?te kurtki podobne do mojej... jeden z nich obróci? si?:

- Id? za nami - powiedzia? i ruszy? przed siebie.

Ruszyli?my w kierunku lasu. Szli?my tak oko?o 30 minut po czym wszedli?my na polan? znajduj?c? si? w ?rodku lasu. Stalkerzy siedli przy drzewie i czekali na towar, ja natomiast mia?em oczy dooko?a g?owy, poniewa? nie wiedzia?em co mo?na tu spotka?. Po chwili z lasu wysz?o dwóch bandytów ubranych w czarne peleryny, a na twarzach mieli kominiarki. Za pasów by?o wida? wystaj?ce Pm'm. Bandyci nie?li skrzyni?, pewnie by?a ci??ka poniewa? wyginali si? przy jej niesieniu.

Stalkerzy którzy byli ze mn? wyruszyli im na przeciw, po czym zatrzymali si? i zacz?li dyskutowa?. Bandyci chyba mnie nie zauwa?yli poniewa? sta?em obok krzaków. Kontem oka spogl?da?em na wyniki dyskusji. Chwil? potem wszyscy zacz?li si? k?óci?, ale ja wci?? by?em skupiony, na wszelki wypadek odbezpieczy?em bro?, po czym ukl?k?em. Stalkerzy k?ócili si? do?? d?ugo, gdy zauwa?y?em ?e jeden z nich si?ga po bro?, gdy ju? j? wyci?ga? ja przymierzy?em i nacisn??em spust. G?uchy huk rozlecia? si? po okolicy, a bandyta który wyci?ga? bro? pad? na plecy. Drugi za? bandyta próbowa? uciec lecz i tego dosi?g?a kula jednego ze stalkerów. Po chwili gdy dotar?o do mnie co si? sta?o, podszed?em do stalkerów, jeden z nich spojrza? na mnie i poklepa? mnie po ramieniu, po czym wzi?? skrzyni? z drugim stalkerem. Ja natomiast podbieg?em do bandytów i przeszuka?em ich, znalaz?em przy nich 2 PDA i po za tym nic ciekawego co zwróci?o by moj? uwag?. Ruszyli?my w drog? powrotn?. Po kilkunastu minutach byli?my ju? w barze. JA natomiast podszed?em do ?puna i powiedzia?em:

- Zadanie wykonane .... jak chcia?e? mamy skrzyni?.

- O widz? ?e szybko si? z tym uporali?cie, dobrze wi?c jutro przyjd? po swój kombinezon - odpowiedzia? po czym sta? i uda? si? do skrzyni. Kucn? przy niej i zacz?? bawi? si? zamkiem, gdy wreszcie z?ama? kod otworzy? skrzyni?. W skrzyni znajdowa?o si? pe?no broni od zwyk?ego AK do TRs, a? mi ?linka polecia?a jak popatrza?em na to co si? w niej znajduje.

- Dobra robota ... Dobra robota - powiedzia? do stalkerów, po czym wzi?li skrzyni? i udali si? do kantorka barmana.

Ja natomiast podszed?em do barmana i pokaza?em mu znalezione PDA, po czym zapyta?em:

- Umiesz je odblokowa? i wyczy?ci? ??

- Tak, ale zajmie mi to troch? czasu, przyjd? po nie jutro - odpowiedzia? po czym schowa? je pod lad?.

Ruszy?em do przyjació?, Janek i Erni rozmawiali ze sob? gdy przyszed?em. Popatrza?em na nich i powiedzia?em:

- To jak idziemy do domu ....

Obydwaj mieli to samo na my?li, wi?c bez chwili wahania poszli?my do domu. Rozpakowa?em si?, zamkn??em drzwi po czym siad?em i zacz??em opowiada? o tym co mnie dzi? spotka?o.

Gdy sko?czy?em swoj? historie, Erni zacz?? opowiada? co si? dzia?o pod moj? nieobecno??. Tak przy rozmowach min??o nam par? dobrych godzin gdy w ko?cu po?o?yli?my si? spa?.

Rano wsta?em oko?o godziny 10 po czym szybko si? ubra?em, i poszed?em do baru. W barze zasta?em tylko barmana, od razu podszed?em do niego. Po czym zapyta?em:

- Witaj, i jak tam moje PDA ??

- A dobrze mam dla ciebie dobr? wiadomo?? .... PDA zosta?y wyczyszczone ale tak?e znajdowa?o si? w nich ponad 6 tysi?cy rubli - odpowiedzia?.

Gdy to us?ysza?em a? ?zy polecia?y mi z oczu, by?em szcz??liwy z tego ?e mam tyle pieni?dzy, ale szybko si? opanowa?em.

- Super, dzi?ki ci brachu ..... - powiedzia?em zabieraj?c PDA i pieni?dze do plecaka.

- A i jeszcze jedno ?pun zostawi? tu dla ciebie kombinezon, powiedzia? ?e masz u niego dozgonn? wdzi?czno?? - odpowiedzia?.

- Mam takie pytanie czy za te 6 tysi?cy nie sprzeda? by? mi dwóch takich samych kombinezonów ??? - zapyta?em nie?mia?o, w ko?cu to 4 tysi?ce mniej.

Barman spojrza? na mnie i wlepi? we mnie swój wzrok, po czym powiedzia?:

- A wiesz co , niech strac? w ko?cu wykona?e? wczoraj dobr? robot? - odpowiedzia?.

Szybko wyci?gn??em z plecaka pieni?dze i poda?em barmanowi, w zamian za to dosta?em dwa nie zbyt nowe kombinezony. Które od razu wzi??em na r?ce i poszed?em do domu. Po drodze spotka?em kilku stalkerów z którymi rozmawia?em o strefie. Gdy wszed?em do domu, Janek i Ernest jeszcze spali, wi?c rzuci?em im na ?ó?ka kombinezony, po czym usiad?em na ?ó?ku i zacz??em ogl?da? swój kombinezon. Po kilku minutach moi przyjaciele pobudzili si? i zauwa?yli prezenty, od razu us?ysza?em g?osy zachwytu i szoku. Gdy obejrzeli?my swoje kombinezony, zajrza?em do plecaka i wyci?gn??em dwa PDA po czym rzuci?em im po jednym.

- Wpiszcie swoje dane i wklejcie zdj?cie, b?d? mia? kontakt z wami ?osie - powiedzia?em ?artobliwie.

Reni i Janek od razu wzi?li si? do roboty. Gdy sko?czyli si? bawi?, za?o?yli?my kombinezony i poszli?my do baru. Od progu znajomy g?os zawo?a? mnie:

- Daniel podejd? no do mnie na chwil?

To by? ?pun, widocznie to by?o co? pilnego poniewa? ruszy? w moim kierunku.

- Witaj, mam dla ciebie dobrze p?atne zadanie ..... chcesz si? jego podj?? ??? - zapyta?.

- Najpierw powiedz mi co to jest za zadanie, dopiero w tedy si? zastanowi? - odpowiedzia?em stanowczo.

- Dobra usi?d?my to razem - po czym machn?? r?k? do moich przyjació? - Dobra wi?c tak, zadanie polega na zaniesieniu artefaktu naukowcom ..... to wszystko - powiedzia?.

- Dobra bierzemy to zadanie ..... - powiedzia?em bez chwili namys?u, po czym otrzyma?em od ?puna walizk?.

?pun zaznaczy? mi na PDA gdzie jest bunkier naukowców, poda?em Erniemu walizk? i ruszyli?my w drog?.

CZ??CI 6 I 7 JU? WKRÓTCE

Link to comment
Share on other sites

sorry ale troch? denna ta fabu?a xD. Dla mnie to bardziej brzmi jakby kilku kumpli na osiedlu si? spotka?o' date=' a nie stalkerzy w zonie.[/quote']

No a sk?d si? bior? stalkerzy w Zonie? Przecie? to s? zwykli ludzie - kiedy? mieszkali na wsi lub w mie?cie, mieli swoich znajomych i przyjació? a? w pewnym momencie trafili do Zony. I dlatego mnie si? podoba taki sposób narracji - kilku zwyk?ych ch?opaków wpad?o na pomys? pój?cia do Zony - a co z tego wyniknie, jak to wp?ynie na ich przyja?? i dalsze losy, jak ich pokrzywi - to w?a?nie jest ciekawy temat. A mutanty, artefakty i anomalie to sztafa?, t?o dla ludzi ich problemów.

Link to comment
Share on other sites

Chodzi mi jedynie o ponury klimat. Dla mnie stalkerzy kojarz? si? ze strace?cami' date=' lud?mi bez przysz?o?ci, którzy uciekli przed przesz?o?ci?. A twoje opowiadanie kojarzy mi si? bardziej z czym? w stylu "siema siema idziemy sobie do Zony".[/quote']

No w?a?nie. Jak si? dobrze zastanowi?, ale tak naprawd? dobrze i troch? w oderwaniu od gry, to przecie? do miejsc tego typu trafiaj? nie tylko strace?cy czy przest?pcy uciekaj?cy przed sprawiedliwo?ci?, Tam trafiaj? równie? marzyciele którzy sobie b??dnie wyobrazili przygod? w Zonie oraz zwykli ludzie których to po prostu zainteresowa?o. We? pod uwag?, ?e to, jaka jest naprawd? Zona ,poznajesz dopiero kiedy si? w niej znajdziesz, a wtedy na ogó? jest za pó?no. Zwykli ludzie na Wielkiej Ziemi maj? bardzo fragmentaryczn? a cz?sto zupe?nie fa?szywa wiedz? o Zonie. Dlatego trafia tam tylu normalnych - czytaj, nieprzygotowanych ludzi i dlatego ?miertelno?? w?ród kotów jest tak wielka. Mo?na porówna? Zon? do Legii Cudzoziemskiej - tam tez trafiali ludzie z b??dnymi wyobra?eniami o tej formacji. I tez tam gin?li ci ,którzy nie umieli si? przystosowa?.

Link to comment
Share on other sites

Ruszyli?my asfaltow? drog?, po obydwu stronach drogi by? las. Pojawi? si? wiatr a niebo zacz??o robi? si? pochmurne. Ca?a okolica zrobi?a si? jaka? taka ponura a do tego kompletna cisza i my po ?rodku drogi z artefaktem. Zacz??em przygl?da? si? okolicy, li?cie na drzewach by?y zielone ale do 2 km od wioski, po czym zacz??y robi? si? po woli czerwone i ?ó?te .....

Asfalt na którym by?y p?kni?cia jak na takie warunki wygl?da? bardzo dobrze. Z lasu dochodzi?y do nas odg?osy czekaj?cych psów. Zrobi?o si? strasznie jak w powie?ciach grozy, czu?em na sobie czyj? wzrok, chcia?em zapyta? kolegów czy te? to czuj? ale nie mia?em odwagi i przemilcza?em to. Zbli?a?a si? noc a my dalej na tej pieprzonej drodze, gdzie ka?dy bez najmniejszego problemu móg?by nas sprz?tn??, a do tego jeszcze zacz?? pada? deszcz. Woda sp?ywa?a w dó? pop?kanej drogi, niczym ma?y strumie? pokonuj?cy górskie przeszkody. B?yskawice przeszywaj?ce ciemne niebo, co jaki? czas rzuca?y ?wiat?o na radioaktywne po?acie terenu i las. Szli?my tak dobre 30 min i w ko?cu droga wyprowadzi?a nas na polan?. W oddali by?o wida? bunkier .. Tak to by? bunkier. Ruszyli?my wprost do niego, poniewa? okolica wydawa?a si? nam jeszcze straszniejsza ni? przedtem. Kawa?ek drogi przebiegli?my gdy? krzyk kogo? a raczej czego? nabawi? nam strachu. Gdy byli?my oko?o 2 metrów od drzwi, one same si? otworzy?y jak by by?y na czujnik. Weszli?my przez drzwi gdzie znajdowa?y si? drugie drzwi. Gdy Janek postawi? ju? obydwie nogi na metalowej pod?odze, drzwi zamkn??y si?, a z spryskiwaczy na suficie zacz??a lecie? para. Nie min??a minuta i drzwi przed nami si? otworzy?y, ruszyli?my przed siebie. W pomieszczeniu nie by?o nic ciekawego po za pokojem z 4 ?ó?kami. Zauwa?y?em ?wiat?o, poszli?my w jego stron?. Tak to okaza?o si? dobrym pomys?em. ?wiat?o dobiega?o z pomieszczenia które os?oni?te by?o od nas grub? szyb?. W pokoju biega? jaki? chomik na kó?ku oraz by?o par? komputerów i innych przyrz?dów. W Szybie by? otwór jak w bankach aby w?o?y? gotówk? tylko ten by? troch? wi?kszy ?e bez problemów móg?bym dosta? si? do pokoju.

- Halo, jest tam kto? ? - krzykn??em.

Do pokoju wszed? jaki? starszy pan, nie wysoki nawet niski bym powiedzia?. ?ysinka i siwe w?osy wskazywa?y na to ?e ma ju? par? lat. Mia? na sobie jasno - niebieski kitel z jakim? logiem na miejscu serca.

- Witam Panów, co was do mnie sprowadza ? - powiedzia?.

- Mieli?my dostarczy? tutaj artefakt z wioski - odpowiedzia?em grzecznie.

Poda?em walizk? przez otwór a doktor zaniós? go do innego pomieszczenia, po czym wróci? do nas.

- Dzi?kuj? wam za przys?ug? stalkerzy, a oto wasza zap?ata 2 tys. rubli albo 3 detektory ? Co wolicie ?

Po chwili namys?u odpowiedzia?em ?e 3 detektory, w ko?cu mog? si? przyda?.

- Mo?emy tu zosta? na noc ? - zapyta?em.

- Oczywi?cie, po to s? tam ?ó?ka aby go?cie mogli si? na nich przespa? - odpowiedzia?.

- Dzi?kujemy - odpowiedzia?em.

Poszli?my do pokoju gdzie by?y 4 ?ó?ka. Zapali?em ?wiat?o i usiedli?my sobie.

Ka?dy na ka?dego patrza? z u?miechem na twarzy. W ko?cu zarobili?my na sprz?t.

Korci?a mnie wiedza o Strefie wi?c poszed?em si? zapyta? doktorka gdzie jeste?my w ogóle.

Wsta?em z ?ó?ka i uda?em si? do tak zwanego "Jajog?owego".

- Przepraszam Pana, czy móg?by Pan opowiedzie? mi co nieco o strefie ?

- Pewnie, mów mi prof. Saharow ok ? - odpowiedzia?.

- Ja jestem Daniel ... A tamci dwaj to Erni i Janek. Opowiedz mi profesorze gdzie si? znajdujemy ? Bo ja jestem w Strefie od 3 mo?e 4 dni i nie bardzo rozumiem powag? sytuacji w jakiej si? znalaz?em gdy? w ogóle nic nie wiem.

- Znajdujemy si? aktualnie nad jeziorem Jantar, tutaj z profesorem Andrijem i Sasz?, naszym asystentem badamy Stref?. Ogólnie to mutanty ale tak?e ro?liny. Uwa?aj w okolicy chodz? Zombie ... Straszne stwory. W?a?nie jeste?my na etapie który wyja?ni nam dla czego ludzie zamieniaj? si? w takie kreatury. Nie bój si? zbytnio, nie biegaj? i nie strzelaj?. Wa??saj? si? tak w kó?ko. Wi?kszo?? z nich to stalkerzy ale ostatnio widzia?em mieszka?ca tych terenów .. Nie wygl?da? za dobrze. Ale wracaj?c do tematu ... Nie zapuszczaj si? w tutejsze tereny. Nic tu nie zyskasz a mo?na straci? ?ycie.

- Dzi?kuj? profesorze za informacj?, czy du?o wojskowych si? tutaj znajduje ?

- Nie. S? tu tylko gdy my ich potrzebujemy albo zapasów ?ywno?ci b?d? sprz?tu.

- Rozumiem. Dzi?kuj? za wszystkie odpowiedzi. Dobranoc profesorze.

- Daniel czekaj mo?e chcesz pos?ucha? ma?ej legendy .....

- Je?li to nie sprawi Panu k?opotu to ch?tnie pos?ucham - opar?em si? o ?cian? i zacz??em s?ucha?.

- Podobno istnieje taka jedna banda albo sekta… Jak kto woli ..... Mówi? na nich „Szamani” albo „Druidzi”. Z tego, co si? s?yszy, wychodzi na to, ?e w ogóle nie korzystaj? z elektroniki – chc? pozosta? blisko natury i te klimaty… Twierdz?, ?e Zona silniej reaguje na sprz?t… na te wszystkie emisje elektromagnetyczne czy co? takiego… Podobno to przyci?ga stwory.

- Elektronika przyci?ga zwierz?ta ? To niedorzeczne - powiedzia?em z oburzeniem.

- Masz racj? ale generalnie oni wierz?, ?e Zona jest, no wiesz, jak ?ywy organizm. W sensie, ?e te wszystkie gad?ety na nic ci si? nie przydadz?. Je?li jeste? przy zdrowych zmys?ach, poradzisz sobie bez nich. To ich jednak nie powstrzymuje przed noszeniem karabinów szturmowych…

- Wiadomo, poczciwy ka?asz mo?e zrobi? du?ego namieszania.

- Wida? stare, dobre z?by i paznokcie to ciut za ma?o, co nie? Ale z drugiej strony rzadko si? s?yszy, ?eby który? kopn?? w kalendarz. No, przynajmniej nie gin? cz??ciej ni? my… Kto wie, mo?e i maj? racj?… Wygl?da na to, ?e oni s? bardziej ze strony bia?oruskiej, wiesz…? Chcia?bym kiedy? rzuci? na nich okiem i sprawdzi?, czy nie nosz? w kieszeniach jakich? artefaktów…

- Je?li takowego spotkam na pewno do Pana go przy?l? , ale teraz id? do przyjació?. Jeszcze raz dzi?kuj? Panu za po?wi?cony czas.

- Nie ma za co Daniel ... Nie ma za co - odpowiedzia? po czym poszed? do jakiego? pokoju.

Ruszy?em do pokoju gdzie siedzieli moi przyjaciele. Gdy wszed?em zauwa?y?em tylko Ernesta.

- Ej gdzie si? zapodzia? Janek ? - powiedzia?em wchodz?c po czym usiad?em.

- Powiedzia? ?e wyjdzie si? przewietrzy? , nie bój si? o niego to nie dzieciak. A teraz chod?my spa? poniewa? rano trzeba rusza? do ?puna. - odpowiedzia? uk?adaj?c si? wygodnie na ?ó?ku.

By?em zm?czony a nawet padni?ty. Tyle dzi? si? zdarzy?o ale zapomnia?em o jednym.

Si?gn??em do kieszeni po papierosa i zapalniczk?. Zapali?em sobie bo trzeba w ko?cu nakarmi? raka prawda ? Siedzia?em tak mo?e z 30 minut. Po czym ze zm?czenia nawet nie wiedz?c kiedy usn??em.

Us?ysza?em strza?y....

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.

Comunity