Skocz do zawartości

Yossarian

Weteran
  • Postów

    840
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    51

Odpowiedzi opublikowane przez Yossarian

  1. Godzinę temu, Agrael napisał:

    To oczywista oczywistość, ale z tego, co kojarzę to paru się ich tam ostało i dyskutują między sobą o tym, co jedli na śniadanie obiad i kolację. Wiadome jest, że ze stalkerem nie mają wiele wspólnego. 

    Skoro o moich ulubieńcach mowa :005: 

    Koledzy, zaszła u nich pojęciowa pomyłka administracyjna. Pod wpływem dość często ostatnimi czasy używanych w mediach określeń stalker i stalking, ich naczelny admin doszedł do wniosku, że stalking to taka bardziej popularna forma stalkerki i zachęcił swych userów do aktywności w tym kierunku. Na razie - prawdopodobnie - efektem jest wejście w bliższy kontakt z organami ścigania pewnej liczby użytkowników tego portalu. Do momentu wyjaśnienia pomyłki, co może potrwać tyle, ile trwało zniesienie dogmatu o nieomylności papieża, liczba userów będzie się systematycznie zmniejszać.

    A poważnie - ciekawy, taki "historyczny" temat. Niejednokrotnie przeglądając profile userów zastanawiałem się, co się z nimi stało, dlaczego zrezygnowali z aktywności na forum, jak potoczyły się ich dalsze losy w Zonie, bądź poza nią. Ale... Życie toczy się dalej.

    • Super 1
  2. Był 24 października 1960 roku. Kwadrans przed godziną 19 niebo nad radzieckim kosmodromem Bajkonur rozświetliła ogromna kula ognia. Gigantyczna eksplozja doprowadziła do największej katastrofy w dziejach badań kosmosu i pochłonęła życie około stu osób. Wydarzenie to przez lata ukrywane było jednak w tajemnicy.

    0003IKLYN9CYT8NO-C122-F4.jpg

    Ognista kula po wybuchu na Bajkonurze była widoczna z odległości 50 km

     

    Zimnowojenny wyścig zbrojeń ze Stanami Zjednoczonymi i chęć zapewnienia sobie przewagi nad przeciwnikiem sprawiły, że około roku 1960 w ZSRR rozpoczęto prace nad nową, międzykontynentalną rakietą balistyczną. Nosiła ona oznaczenie R-16 i miała zastąpić bardzo niedoskonałą rakietę R-7, która wcześniej posłużyła m.in. do wyniesienia na orbitę pierwszego sztucznego satelity, Sputnika 1.

    Oczywiście, jak na realia sowieckiej Rosji przystało, pierwszy start nowej rakiety musiał odbyć się przed rocznicą rewolucji październikowej. Na budowniczych rakiety naciskało w tej sprawie całe radzieckie kierownictwo, z samym Nikitą Chruszczowem na czele.Pośpiech, ideologiczna presja i niedostatki sowieckiej technologii sprawiły, że R-16 okazała się konstrukcją bardzo daleką od ideału. Jej największą wadą było paliwo, będące połączeniem dimetylohydrazyny i kwasu azotowego. Mieszanka ta miała silne właściwości palne i była wyjątkowo toksyczna. To właśnie ona miała się stać główną przyczyną nadchodzącego koszmaru.    

    Ogniste piekło

    Pierwotny plan zakładał, że R-16 zostanie wystrzelona po raz pierwszy 23 października. Podczas prac przygotowawczych technicy przez pomyłkę uszkodzili jednak przewody paliwowe pierwszego stopnia rakiety i doprowadzili do wycieku mieszanki do komory spalania. Ponieważ paliwo było żrące, zachodziło niebezpieczeństwo, że uszkodzi rakietę. Aby tego uniknąć, postanowiono, że start musi się odbyć w ciągu maksymalnie doby.

    0003IKXOEKK78MGD-C122-F4.jpg

    "Kosmodrom Bajkonur zmienił się w ogromną kulę ognia, widoczną ponoć z odległości 50 km" - kadry z materiału zarejestrowanego tuż po katastrofie

     

    Kolejny dzień wcale nie był jednak lepszy, bo szybko okazało się, że nie działa najważniejszy mechanizm kontrolujący całą procedurę startową. Usterkę naprawiono, ale przy okazji popełniono kolejny, tragiczny w skutkach błąd. Włączone zostały wewnętrzne akumulatory rakiety, które zgodnie z procedurami powinny zostać uruchomione dopiero podczas startu. Kiedy rozpoczęto sekwencję wystrzelenia, akumulator zainicjował odpalenie silników drugiego stopnia. Wydobywające się z nich płomienie natychmiast przepaliły ściany zbiorników pierwszego stopnia i wywołały eksplozję znajdującego się w nich paliwa. Kosmodrom Bajkonur zmienił się w ogromną kulę ognia, widoczną ponoć z odległości 50 km!

    Pochłonęła ona licznych oficjeli i partyjnych dygnitarzy, którzy zgromadzili się, aby podziwiać start nowej rakiety. Zamiast jednak oglądać spektakl z bezpiecznego bunkra, zasiedli oni na odkrytej platformie, położonej tuż obok stanowiska startowego. Osoby, które znajdowały się najbliżej – wyparowały. Ci, którzy byli trochę dalej, spłonęli żywcem lub zatruli się śmiertelnie toksycznym paliwem. W kolejnych tygodniach wielu poparzonych zmarło też w szpitalach.

    Nieznana liczba ofiar

    Oficjalny bilans katastrofy to 92 ofiary śmiertelne, choć niektóre źródła podają liczbę 126 albo nawet 200. Władze radzieckie zataiły katastrofę - była ona utrzymywana w tajemnicy aż do upadku ZSRR. Przez lata twierdzono, że wszystkie ofiary zginęły w wyniku katastrofy lotniczej.

    Za sprawą niezwykłego zbiegu okoliczności wypadek przeżył główny konstruktor rakiety Michaił Jangel. Na kilka chwil przed wybuchem opuścił on stanowisko startowe i wyszedł… na papierosa. Tyle szczęścia nie miał za to uczestniczący w ceremonii dowódca wojsk rakietowych ZSRR, Mitrofan Niedielin - ekipy przeszukujące zniszczony kosmodrom odnalazły tylko jego nadpalony zegarek, którego wskazówki zatrzymały się na godzinie 18:45...



    Źródło: https://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/informacje/news-eksplozja-rakiety-r-16-najwieksza-kosmiczna-katastrofa-w-his,nId,1499681

    • Dodatnia 4
  3.  

    Biuro prasowe 509 Skrzydła Bombowego opublikowało po raz pierwszy w historii kadry ze zrzutu bomby GBU-57 Massive Ordnance Penetrator. Jest ona przeznaczona do atakowania bunkrów, schronów i innych szczególnie umocnionych obiektów. GBU-57 waży 13600 kg. Projektowanie nowej ciężkiej bomby rozpoczęto w 2001 roku, a program zweryfikowano po doświadczeniach wyniesionych z drugiej wojny w Iraku. Nosicielem bomby jest samolot Northrop B-2 Spirit, który może przenieść dwa takie pociski. Według amerykańskich danych bomba może przebić, 60 metrów zbrojonego betonu o wytrzymałości na ściskanie 35 MPa, lub 8 metrów zbrojonego betonu o wytrzymałości na ściskanie 69 MPa albo 40 metrów skały o średniej twardości. Po jej wybuchu na ziemi rozpętuje się piekło. Żaden ze współczesnych schronów nie jest w stanie przetrwać uderzenia tej bomby. Amerykanie nie ukrywają, że przeprowadzone testy są związane z obecnym napięciem na linii Stany Zjednoczone - Iran. Amerykanie testują bombę GBU-57 zrzucaną przez B-2 Spirit

    Spoiler

    b2.jpgb2a.jpgB2b.jpgB2c.jpg

    Źródło: https://menway.interia.pl/militaria/zdjecie,iId,2695049,iAId,329576

    • Dodatnia 4
  4. Istnieje niebezpieczeństwo zanieczyszczenia Pacyfiku przez odpady radioaktywne pochodzące z prób jądrowych przeprowadzonych przez Stany Zjednoczone w latach 1946-1958. Zostało to ogłoszone podczas spotkania w Suwie, stolicy wyspiarskiego Fidżi. Informacje ujawnił António Guterres, Sekretarz Generalny ONZ.

    sar.jpg

    Nuklearny sarkofag na wyspie Runit

    Hildi Heinee, prezydent Wysp Marshalla, jest poważnie zaniepokojona tym, że istnieje ryzyko wycieku odpadów radioaktywnych, które zostały tam zatopione. Stan betonowej kopuły cmentarzyska szybko się pogarsza. Sekretarz generalny ONZ ostrzega przed około 85 tys. metrów sześciennych odpadów radioaktywnych, umieszczonych w gigantycznym kraterze utworzonym na wyspie Runit (Atol Eniwetok na Wyspach Marshalla) po próbie jądrowej w maju 1958 roku. Zrzucono tam skażoną ziemię i radioaktywne popioły z wielu innych wysp, na których zdetonowano ładunki jądrowe. Wszystkie te odpady zalano betonem o grubości zaledwie 45 cm.

    Miejscowi nazywają to radioaktywne miejsce trumną nuklearną. W betonie przez dziesięciolecia pojawiły się pęknięcia, które pod wpływem silnych tropikalnych cyklonów będą się powiększać. To z kolei może doprowadzić do całkowitego zniszczenia kopuły i wycieku radioaktywnych odpadów do oceanu.

    "Wszyscy wiemy, że Pacyfik stał się miejscem destrukcyjnych testów jądrowych" - powiedział Guterres. "Konsekwencje tego były bardzo dramatyczne dla zdrowia ludzkiego i wód oceanicznych. Mieszkańcy regionu nadal potrzebują pomocy w eliminowaniu skutków testów jądrowych" - stwierdził.

    Od 1946 do 1958 roku Pentagon przeprowadził na Wyspach Marshalla 67 testów broni jądrowej. W 1952 r. na atolu Eniwetok przeprowadzono pierwszą próbę bomby wodorowej. Najbardziej znany test o nazwie kodowej Bravo miał miejsce na tym samym atolu 1 marca 1954 r. Wybuchła wówczas bomba wodorowa o mocy 15 megaton, czyli tysiąc razy większej niż ta zrzucona na Hiroszimę w sierpniu 1945 r. Radioaktywny popiół osiadł na powierzchni ponad 18 tysięcy kilometrów kwadratowych. Według ministra zdrowia Wysp Marshalla, skażone miejsca pokryte były białą substancją proszkową. "Nikt nie wiedział, że były to opad radioaktywny i dzieci bawiły się w tej pianie" - wspominał. 

    sar1.png

    Eksplozja bomby Ivy Mike 1 listopada 1952 roku

    Wybuchy jądrowe spowodowały, że kilka wysp zostało dosłownie zniszczonych. Inne, według międzynarodowych ekspertów, prawie na zawsze pozostaną niezdatne do zamieszkania z powodu wysokiego poziomu promieniowania. Według rządu Wysp Marshalla, śmiertelność z powodu raka jest tam jedną z najwyższych na świecie.

    Prace nad wyeliminowaniem skutków wybuchów jądrowych i odkażenia terytorium rozpoczęły się w 1977 roku. Cztery tysiące żołnierzy amerykańskich wysłano na Wyspy Marshalla w celu zebrania i zmagazynowania 73 tysięcy metrów sześciennych radioaktywnej gleby. Prace nad stworzeniem nuklearnego sarkofagu na wyspie Runit zostały zakończone w ciągu trzech lat. Sześciu uczestników tej operacji, na którą wydano 218 milionów dolarów, zmarło w trakcie pracy. Założono, że betonowy sarkofag stanie się tymczasową ochroną, dopóki nie zostanie wynaleziona bardziej niezawodna metoda usuwania odpadów jądrowych. Jednak w ciągu ostatnich czterdziestu lat nic w tej sprawie nie zrobiono.

    Według doniesień mediów, wśród substancji radioaktywnych zakopanych na Runite jest m.in. pluton-239, którego okres półtrwania wynosi 24 100 lat. Eksperci twierdzą, że tylko dach nuklearnego sarkofagu jest wykonany z betonu, a jego ściany i dno są pochodzenia naturalnego. Dlatego nie mają wątpliwości, że woda morska przeniknęła już do wnętrza sarkofagu, a zniszczenie betonowej kopuły tylko pogorszy i tak już niebezpieczną sytuację. Tymczasem rząd Wysp Marshalla nie dysponuje żadnymi środkami na wzmocnienie pokrywy.


    Źródło: https://nt.interia.pl/technauka/news-sarkofag-nuklearny-na-pacyfiku-peka-moze-dojsc-do-skazenia-o,nId,3005885

    • Dodatnia 6
  5. @boberm Twoja ulubiona skala to 1:48? Czy bez różnicy? U mnie zalega od kilku lat Mustang Mk I w 1:72. Miałem kleić z wnuczkiem, ale jego zainteresowania poszły w inną stronę, a ja jakoś nie mam weny. Poza tym przy moich obecnych zdolnościach manualnych wyszło by wszystko, tylko nie Mustang. Gdy bawiłem się w to jeszcze z zapałem, a było to trochę wcześniej nim @MaklerR wydał swój pierwszy okrzyk na tym łez padole, to lubiłem sobie pofantazjować (w granicach zdrowego rozsądku) z kamuflażem. I ostatnie (może głupie, ale w czasach  zacięcia modelarskiego, był poza moim zasięgiem finansowym) pytanie - używasz aerografu?
    Zaczynałem od skali 1:144, którą można było nabyć w kiosku ruchu. Szumnie się to nazywało "model do sklejania", a do sklejenia było góra - do 10 elementów. Po sklejeniu rzadko kiedy, z racji jakości samych wylewek, przypominało to oryginał :D Z tego co pamiętam, to najbardziej bił po oczach model Hurricana. Łosia przerobiłem na Heinkla 111 pilniczkiem do paznokci, zmieniając mu między innymi obrys skrzydeł :D

    Kiedyś bardzo dużo czytałem. Teraz mam problemy z koncentracją uwagi, więc jeżeli książka nie zainteresuje mnie po dwóch, trzech stronach, to z niej rezygnuję. 
    Moje obecne - hobby? Możecie pooglądać i posłuchać ;)

    • Dodatnia 3
  6. Amerykańscy urzędnicy po raz pierwszy w historii potwierdzili istnienie broni znanej jako "bomba ninja", zdolnej do likwidacji dowolnego celu terrorystycznego bez choćby jednej eksplozji.

    555.jpg

    Nie upubliczniono zdjęć "bomby ninja". Na zdjęciu widać obsługę montującą bomby wykorzystywane przez bombowiec B-52

    Dziennik "The Wall Street Journal" dotarł do informacji, które potwierdzają istnienie tak zaawansowanej technologii. R9X, nazywana także bombą ninja, jest zmodyfikowaną wersją sterowanego pocisku powietrze-ziemia AGM-114 Hellfire. Nie ma ładunku wybuchowego, co zmniejsza ryzyko wystąpienia postronnych ofiar podczas zwalczania terrorystów. 
    Bomba ninja nie eksploduje, ale działa jakby "z dużej wysokości zostało zrzucone 45-kilogramowe kowadło". Głowica jest w stanie przebić dachy samochodów i stropy budynków, precyzyjnie namierzając terrorystów. Ma ponadto sześć ostrzy przez co nazywana jest "latającym Ginsu", które są wysuwane tuż przed kontaktem głowicy z celem. To oznacza, że wszystko w najbliższym otoczeniu celu zostaje dosłownie rozczłonkowane. 
    Bomba ninja była już używana kilka razy podczas misji w krajach Bliskiego Wschodu, jednak jej istnienie było trzymane w tajemnicy od 2011 r. Dziennikarze spekulowali że R9X została wykorzystana m.in. do zabójstwa Abu Khayra al-Masria w Syrii w 2017 r. Zdjęcia samochodu, którym jechał Marsi ujawniły, że nie doznał on żadnych uszkodzeń w wyniku wybuchu, ale pocisk uderzył bezpośrednio w dach. 

    666.png

    Lockheed Martin Longbow Hellfire - model z 2006 roku

    R9X nie jest często używana i rząd amerykański stosuje ją tylko w określonych sytuacjach - gdy zabicie terrorysty naraża niewinnych przechodniów. Tak było w 2011 r., kiedy Barack Obama rozpoczął kampanię na rzecz zabicia przywódcy Al-Kaidy Osamy bin Ladena w Pakistanie. Mimo iż to komandosom udało się wyeliminować bin Ladena, bomba ninja była "planem B".
    Broń została użyta w Libii, Syrii, Iraku, Jemenie i Somalii, ale "The Wall Street Journal" potwierdza tylko dwie misje z jej użyciem. Jest ona szczególnie przydatna w ostatnich latach, gdy grupy terrorystyczne często przygotowują się do nalotów używając kobiet i dzieci jako "żywych tarcz".



    Źródło: https://nt.interia.pl/raporty/raport-wojna-przyszlosci/wiadomosci/news-amerykanie-przyznaja-sie-do-posiadania-bomby-ninja,nId,2988118

    • Dodatnia 2
  7. Ponad trzy dekady od największej w historii awarii jądrowej, poziom promieniowania w częściach strefy wykluczenia wokół Czarnobyla pozostaje niebezpiecznie wysoki. W celu zmapowania fluktuacji radioaktywności naukowcy wykorzystali drony.

    000831P1U41QN2BE-C122-F4.jpg

    Promieniowanie wokół elektrowni w Czarnobylu nadal jest na wysokim poziomie

    Kiedy reaktor numer 4 w elektrowni jądrowej w Czarnobylu eksplodował w kwietniu 1986 r. do atmosfery zostało uwolnione ponad 400 razy więcej promieniowania niż przez bombę atomową zrzuconą na Hiroszimę podczas II wojny światowej. Z biegiem lat poziom radioaktywności stopniowo malał, a w 2011 r. część strefy wykluczenia została otwarta dla turystów. Ale w okolicznych lasach wciąż znajduje się wiele niebezpiecznych punktów, w których poziomy radioaktywności znacznie przewyższają dozwolone normy.
    Zespół naukowców z brytyjskiego National Centre for Nuclear Robotics opracował system dronów mapujących, który został wykorzystany do opracowania szczegółowych obrazów odcinka strefy wykluczenia o powierzchni 15 km2. 
    Najpierw przez 10 dni drony odbyły aż 50 oddzielnych lotów, co pozwoliło na obrazowanie trójwymiarowej mapy obszaru. Drony miały zainstalowane lidary, czyli urządzenia działające na podobnej zasadzie co radary, ale wykorzystujące światło widzialne lasera zamiast mikrofal.  Następnie drony zostały wyposażone w spektrometry gamma do pomiaru poziomów promieniowania.

    Drony stopniowo przesuwały się w kierunku tzw. Czerwonego Lasu, w którym liście wszystkich drzew zmieniły kolor na czerwony. Obszar oddalony o 500 m od reaktora zawsze był silnie napromieniowany, ale naukowcy byli zaskoczeni, że wciąż w pobliżu znajduje się wiele plam o bardzo wysokiej radioaktywności.
    Wiele izotopów promieniotwórczych zidentyfikowanych w tym miejscu ma długi okres półtrwania, co oznacza, że promieniowanie pozostanie niebezpieczne w tym obszarze jeszcze przez wiele lat. Na razie nie ma co nawet rozważać powtórnego zaludnienia okolic Czarnobyla.

     

    Źródło: https://nt.interia.pl/technauka/news-wokol-czarnobylu-nadal-jest-niebezpiecznie,nId,2983091

    • Dodatnia 5
  8. @TRUESTALKER Jeżeli masz postawione inne mody na Zewie, to wypiernicz je. W sensie - gamedatę. Sam Zew Prypeci odinstaluj, przeczyść rejestr systemowy. I wtedy po kolei: Zew Prypeci -> patch 1.6.02 (jeżeli podstawka go nie ma) -> mod czyli folder gamedata wrzucasz do folderu z grą -> fix 11.05.12 również folder gamedata do katalogu z grą ze zgodą na nadpisanie -> polonizacja (gamedata) do folderu z grą ze zgodą na nadpisanie -> mini fix pl (gamedata) do folderu z grą ze zgodą na nadpisanie.
    Odpalasz, ustawiasz w settingsach odpowiednio do swego sprzętu (grafika), cieszysz się (jak wygłodniała pijawka na widok stalkera) grą. Jeżeli wszystko dobrze zrobisz - gra MUSI Ci zabanglać. 

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Korzystając z tej strony, zgadzasz się na nasze Warunki użytkowania.